Zywot Stanislawa Papczynskiego

nych na s´mierc´. Nakazuje pocieszac´ skazan´ ców, wspie- rac´ ich modlitwa˛ i towarzyszyc´ im w miejscach kaz´ni. WIZJONER I CUDOTWÓRCA Ojciec Papczyn´ ski w czasie pobytu w Nowej Je- rozolimie miał wiele okazji do pracy duszpasterskiej, do której zawsze rwało sie˛ jego kapłan´ skie serce. Prze- wodniczył ludowi w obchodzeniu stacji Drogi krzyz˙ o- wej, spowiadał, głosił kazania – u siebie w Wieczer- niku Pan´ skim, u ojców dominikanów, u bernardynów i w innych miejscowych kos´ciołach. Cze˛sto mury s´wia˛tyni nie mogły pomies´cic´ rzesz wiernych, wtedy głosił słowo Boz˙ e pod otwartym niebem. O jednym z ta- kich kazan´ zachowały sie˛ szczegóły, o których długo potem opowiadano. Mianowicie corocznie w uroczystos´c´ Wniebowzie˛cia Najs´wie˛tszej Maryi Panny odbywała sie˛ uroczysta pro- cesja z kos´cioła Dominikanów do kos´cioła Pijarów. Trasa procesji prowadziła koło kos´cioła Wieczerzy Pan´ - skiej, gdzie wierni słuchali okolicznos´ciowego kazania. Wygłaszał je zwykle o. Papczyn´ ski. Gdy jednego roku tam przemawiał, pojawiła sie˛ czarna chmura i zano- siło sie˛ na ulewny deszcz. Zaniepokojeni słuchacze juz˙ chcieli sie˛ rozejs´c´, ale powstrzymał ich zdecydowany głos kaznodziei: „Nie bójcie sie˛! Z tej chmury ani kropla deszczu na was nie spadnie. Zostan´ cie, aby posłuchac´ kazania”. Przez˙ egnał wówczas znakiem krzyz˙ a chmure˛ deszczowa˛, która rozeszła sie˛ na oczach oniemiałego ze zdziwienia tłumu, i kontynuował kazanie, przele- waja˛c w serca licznie zebranych wiernych cała˛ swa˛ miłos´c´ i czes´c´ dla Niepokalanej – Wniebowzie˛tej Maryi. Ojciec Papczyn´ ski ogarniał swym wpływem apostol- skim nie tylko wiernych, którzy przybywali do Wie- czernika, ale obchodził takz˙ e okoliczne parafie, poma- gaja˛c proboszczom w głoszeniu słowa Boz˙ ego, w ka- 102

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==