Zywot Stanislawa Papczynskiego

nowego instytutu nie pytał ich o zdanie, do czego rze- komo był zobowia˛zany. Totez˙ zakłócali spokój o. Pap- czyn´ skiemu i jego towarzyszom, przes´ladowali ich z uporem, nasyłali na nich róz˙ nych nicponiów, a na- wet dokonywali bandyckich napadów. O jednym z nich, 20 sierpnia 1678 r., wspomina protokół spo- rza˛dzony w kurii warszawskiej. Niejaki Grzegorz Dziak, jego syn i inni mieszkan´ cy wsi Chynów wdarli sie˛ przemoca˛ na teren Wieczernika i wyrza˛dzili duz˙ e szkody w drzewostanie. Uz˙ ywali przy tym obelz˙ ywych słów, zniewaz˙ aja˛c stan zakonny i gro- z˙ a˛c zakonnikom zamordowaniem. W ogólnym tumul- cie, nie maja˛c z˙ adnego wzgle˛du na osobe˛ duchowna˛, bardzo silnie uderzyli kilkakrotnie o. Stanisława, tak z˙ e pozostawili nabiegłe krwia˛ sin´ ce na jego ciele. I gdy- by inni obecni nie pos´pieszyli na pomoc, niechybnie zabiliby wówczas sługe˛ klasztornego. Godny wspomnienia jest incydent zwia˛zany z pew- nym mieszkan´ cem Nowej Jerozolimy. Procesował sie˛ on z o. Stanisławem, chca˛c zagarna˛c´ cze˛s´c´ pola na- lez˙ a˛cego do klasztoru. Ojciec Papczyn´ ski nakłaniał go w rozmowie do zakon´ czenia roszczen´ , tłumacza˛c, z˙ e nie godzi sie˛ poz˙ a˛dac´ cudzej rzeczy, a zwłaszcza ko- s´cielnej. Ale ów człowiek zapomniał o bojaz´ni Boz˙ ej i w gniewie nie tylko zniewaz˙ ył słowami o. Stanisława, ale os´mielił sie˛ go uderzyc´. Złos´liwego napastnika na- tychmiast dotkne˛ła s´miertelna choroba. Uznał wtedy swoja˛ wine˛, odsta˛pił od złego zamiaru i prosił o. Pap- czyn´ skiego, by mu przebaczył. Kierowany miłos´cia˛ Bo- ga i bliz´niego o. Stanisław przebaczył zniewage˛, wsta- wił sie˛ za nim do Boga i wyprosił mu z˙ ycie i zdrowie. Człowiek ten z˙ ył jeszcze kilka lat uczciwie, cenia˛c wy- soko o. Papczyn´ skiego i uznaja˛c go za s´wie˛tego. Innym razem słuz˙ a˛cy mieszkan´ ca Góry – niejakie- go Skarzewskiego, który w swoim czasie był uczniem 99

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==