Znaki Tajemnicy

71 Szatan przeczuwając, że młodziutki Stanisław w przyszłości będzie jego przeciwnikiem, [...] zaczął [walkę] od wzbudzania w młodzieńcu wstrętu do nauki, a później kusił tym, że w domu jest więcej swobody, a mniej zajęć. [...]. Jednak Bóg w swoim miłosierdziu czuwał, aby przyszły świecznik Kościoła nie pozostał ukryty [...]. Stanisław [...] złamany przeciwnościami, pozbył się lenistwa w nauce lub raczej je pokonał.10 Zatem jego droga stawania się Stanisławem od Jezusa i Maryi od samego początku była połączona z pokonywaniem trudności związanych tak z własnymi słabościami, jak i z ułomnościami i grzechami tych, z którymi przyszło mu się spotykać i wieść wspólne życie. Różnica między nim a otoczeniem dotyczyła przede wszystkim bezkompromisowości i determinacji, które zawsze towarzyszyły Stanisławowi w pokonywaniu za wszelką cenę samego siebie, aby łaska Ducha zajaśniała w nim pełnym blaskiem, co niezbyt często spotykało się ze zrozumieniem i uznaniem innych, a wręcz przeciwnie, narażało go na trudności i prześladowania. Ta determinacja brała się z głębokiego doświadczenia obecności i działania Boga w jego życiu w sytuacjach wielkiego cierpienia i próby, których wielu z jego współbraci, tak pijarów, jak i pierwszych marianów, nigdy nie doznało w takim stopniu jak on. Pomijając wspomniane powyżej początkowe trudności w nauce i związane z tym upokorzenia oraz rozliczne choroby i wypadki, którym ulegał i z których był ocalany dzięki Bożej Opatrzności i opiece Niepokalanej Dziewicy11, trzeba zatrzymać się nad wydarzeniem, które prawdopodobnie zaważyło najbardziej na życiowych wyborach późniejsze10 Kazimierz Wyszyński, Żywot..., dz. cyt., s. 55. 11 „Przez Jej wstawiennictwo otrzymywał wiele łask i doświadczał Jej cudownej opieki. Nie przez pomoc lekarzy, lecz przez łaskę Bożą, dzięki nieustannemu pośrednictwu Dziewicy Maryi wyrwany został z wielkich chorób i niebezpieczeństw. Cudownie został uzdrowiony, kiedy pewnego razu poparzył się wrzącym rosołem, tak że spuchły mu nogi. Dwukrotnie dopadła go tak ciężka epidemia, że od zmysłów odchodził, lecz po napiciu się zimnej wody, wrócił do dawnego zdrowia. Nagle odzyskał zdrowie i siłę, gdy w Podolińcu był nieprzytomny z powodu wielkiej choroby. A gdy był w drodze do Rawy, podczas jesiennych ferii, w miasteczku Raszyn chwyciła go febra i długo go trzymała, lecz został z niej uzdrowiony. Potem dotknięty zarazą, złożył ślub pielgrzymki na Jasną Górę, do wsławionego cudami obrazu Najświętszej Maryi Panny, i został cudownie ocalony od śmierci. Jako dziesięcioletni chłopiec spadł z wysokiej drabiny i ciężko się zranił, lecz wkrótce został uzdrowiony. Znowu pod Płockiem porwany falami Wisły, a w Jarosławiu zanurzony w wirze wodnym, cudownie ocalał, niezmiennie uzbrojony w Bożą pomoc i zawsze wspomagany przez Najświętszą Maryję Pannę” (tamże, s. 56–57).

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==