Steponas Matulis new version
bardziej teraz w ich stronę nie patrzę; troszczę się jedynie, ażeby się Bogu podobać, ażeby móc coś dobrego dla Kościoła i dla ludzi zrobić. Co lu- dzie o mnie powiedzą, to ich sprawa” 81 . Ponieważ wtedy między Litwinami i Polakami trwały nieprzerwanie dość zawzięte konflikty narodowościowe i polityczne, wielu świeckich Litwinów bardzo często potępiało współpracę odnowionych marianów z Polakami, przepowiadając szkody, jakie z tego mogą wyniknąć dla Litwinów. Ks. Jerzy widzi ten problem: „Z tego powodu już wiele za- rzutów i gadania wycierpieliśmy. Ja sam i inni nasi. Niekiedy było to bardzo bolesne. Spodziewam się, że Bóg przyjmie te nasze krzyże i wes- prze nas w znalezieniu odpowiedniej drogi […] Kościół zawsze jedno- czy pod swoimi skrzydłami różne narodowości […] My nie łączymy się z Polakami nacjonalistami, a tylko z katolikami, którzy chcą służyć Bogu i Kościołowi, wszystko jedno, czy mówią po polsku, po rosyjsku, czy po niemiecku” 82 . Wśród Litwinów byli też księża krytykujący ks. Jerzego Matulewicza, że wywozi on z Litwy najlepszych kapłanów. Prałat Aleksandras Damb- rauskas, bardzo znany na polu naukowym i literackim pod nazwiskiem Adomas Jakštas, także publicznie w swoim czasopiśmie „Draugija” („To- warzystwo”) zarzucił to Reformatorowi 83 . Lecz ci księża nie znali sedna spraw odnawiających się marianów. Przełożony Generalny i pierwsi no- wicjusze przybywający w 1911 r. do Fryburga wcale nie mieli intencji opuszczania obszaru bardzo trudnego apostolatu pod okupacją rosyjską, 81 W liście do tegoż z dnia 20 czerwca 1913, Elit. 82 List J. Matulewicza do ks. J. Totoraitisa, Fryburg, 8 stycznia 1913, ELit. Tu nie będziemy pisać o stosunkach narodowościowych u marianów, bo oddzielnie o tym po- wiemy. 83 Artykułu w tej chwili nie możemy znaleźć. Otrzymaliśmy jednak o nim ustne świadectwo od ks. dra Kazimierasa A. Matulaitisa. Ówczesny nowicjusz, ks. prof. Vin- centas Dvaranauskas, o doświadczeniach marianów we Fryburgu z lat 1911-1912 tak syntetycznie mówi: „Nasze życie i zajęcia dla wielu osób wydawały się podejrzane, dla społeczeństwa i Kościoła niebezpieczne. Z tego powodu trzeba było znosić wiele niezbyt przyjemnych trudności: usprawiedliwić się wobec uniwersytetu, wobec władzy kościel- nej i wylegitymować się wobec urzędów państwowych. Czasopisma obficie rozsiewały oszczercze zarzuty. Aby odnawiające się Zgromadzenie nie upadło pod ogromnym cię- żarem doświadczeń, potrzeba było wielkiej cierpliwości i oględnego, roztropnego działa- nia”. „Laivas” 17(1932), s. 282. Rozpowszechnianie się marianów po świecie 163
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==