Steponas Matulis new version

i zewsząd jednakowa droga prowadzi do nieba. Panie, udziel mi tej łaski, abym na tyle zerwał wszystkie więzy łączące mnie z ziemią, tak się uwolnił od wszystkich błahostek tej ziemi, od wszelkich ziemskich pragnień, pożądań, aspiracji, projektów, abym mógł śmiało powiedzieć: niczego na ziemi się nie boję, jak tylko Ciebie, Panie mój, Boże i mój Stworzycielu, tylko tego, abym nie podobał się Tobie mniej, niżby na to pozwalały moje siły wsparte Twoją łaską” 56 . Więzienia i zesłania dla Boga i Kościoła ks. Jerzy Matulewicz się nie bał. Do odważnego znoszenia tych zagrożeń przygotowywał też i pobu- dzał swych współbraci: „Powiedz sobie wówczas, czy chcesz być dobrym zakonnikiem, czy nie. Wstąp odważnie na drogę, jaką ci Bóg wskazuje, a dopiero wtedy zatroszcz się o to, jak ominąć trudności lub jak je prze- zwyciężyć. Kiedy Bóg dopuszcza nieszczęścia, to i dopomaga je znieść oraz poucza, jak z nich wybrnąć. Kto chce zbytnio zabezpieczyć swoje życie przed wszelkiego rodzaju niepowodzeniami i kłopotamni, ten nie nadaje się do naszego Zgromadzenia. Każdy należący do naszego Zgro- madzenia powinien być przygotowany na to, że wcześniej czy później władza świecka wyśledzi go i ukarze, może go wtrąci do więzienia lub skaże na zesłanie. Należy przygotowywać się do tego już w postulacie, przed wstąpieniem do nowicjatu, a i potem przypominać to sobie częs- to, żeby wpadnięcie w ręce władz nie było niespodzianką. Byłoby też dobrze, by każdy z naszych braci umiał sam zrobić to wszystko, co jest niezbędne. Aby w razie potrzeby pracą ręczną lub umysłową umiał zaro- bić na chleb, aby umiał nawet na zesłaniu być samodzielny, zarabiać na życie, dopóki inni bracia nie przyjdą mu z pomocą i dostarczą wsparcia. Oczywiście, należy być roztropnym i, o ile możliwe, strzec się, aby nie wpaść w takie nieszczęście, ale również i w tym trzeba zachować umiar, abyśmy czasem z obawy nie zaniedbali się w swoich pracach, podjętych dla chwały Bożej i dobra Kościoła. Czyż możesz być, człowiecze, w gor- szym więzieniu i na surowszym zesłaniu niż wtedy, gdy opanowany stra- chem ukrywasz się jak robak wciśnięty do własnej norki, śpisz i nic nie robisz? Obawiasz się, by cię inni nie wtrącili do więzienia lub nie skazali 56 Matulaitis-Matulevičius, Mintys… , 24 października 1910, s. 8-9. Pierwsze kroki w Petersburgu 135

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==