Pisma-zebrane-Papczynski.indb
209 cz : wiczenia wstpne wymowy Jemu to bowiem, jako ojcu wymowy, oddawano w starożytno- ści pogańskiej największą cześć. To jego Jowisz nazywał swoim posłańcem; tę misję również i ludzie powierzają osobnikom naj- wymowniejszym. To jego uznano za pierwszego i niedościgłego mistrza ( doctor ) wypowiadającego się płynnie i przekonywająco ( disertissimus et diserte verba faciens ). Skoro zaczęliśmy od odwołania się do zmyślonych być może świadectw pogańskich, zapytajmy następnie, czy jest ktoś, kto by śmiał twierdzić, że poezja nie wzięła swego początku z nieba? Któż nie zapewni, że jest ona wynalazkiem Apollina? Wszak to on czczony był jako bóg poetów, rządził na Parnasie, opiekował się Muzami, a właściwymmu zadaniem było napełniać tych poe- tów, których uznał za godnych tego, duchem bożym 311 . Dlatego słusznie książę poetów 312 powiada: „Zwą nas świętymi wieszczami pod bogów możnych opieką. Są też tacy, co | boską w nas widzą moc. Jest w nas Bóg i z niebem kontakt mieć możemy. Z wyżyn niebiańskich wprost | tchnienie spływa na nas. Jest w nas Bóg i działanie jego zagrzewa do poezji. Tak natchnienie to | płodem świętego umysłu jest” 313 . 311 Czyli „iskrą talentu”. 312 Tu: Owidiusz. 313 Owidiusz, Ars amatoria, III 549-554 ( Sztuka kochania , wolny przekł. [z łac.] J. Ejsmonda, Warszawa 1987). Wwolnym przekładzie, tj. parafrazie raczej niż tłumaczeniu Juliana Ejsmonda tak to wygląda: „Z błękitów słodkie natchnienie spływa na nas... Jest w nas Bóstwo... Można by na to twierdzenie dowodów przytoczyć mnóstwo. Jak dobrze pójdzie, to z niebem prowadzimy konwersację. Jeśli który z nas co powie, to już na pewno ma rację”.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==