Pisma-zebrane-Papczynski.indb

107 cz : wiczenia wstpne wymowy i najbystrzejszych obserwatorów życia, nie chcę bynajmniej przydawać mu dodatkowej sławy. Bo choć zasługuje na to, by wynosić go pod niebiosa, to przecież on sam dzięki swej mądro- ści i łatwości wypowiedzi zdobył sobie u potomnych tyle chwały, że żaden talent jakiegokolwiek człowieka, choćby i największy, nie zdoła mu nic dodać. To, co zostało przekazane nam pod kun- sztowną szatą zmyślonych historyjek, przemawia za tym, że Ezop był człowiekiem o niezrównanym talencie. Kiedy, moi drodzy, usłyszycie [tę bajkę] ode mnie, dojdziecie do wniosku, w jak miły sposób chciał on nas przekonać, że każdy powinien z największą ostrożnością i rozwagą strzec swojej wol- ności, aby gdy przyjdzie mu szukać opiekunów, nie natrafił na uzurpatorów [cudzej wolności]. A to właśnie – jak podaje Ezop – przytrafiło się, niestety, koniowi, który bez zastanowienia zwró- cił się do [przygodnie napotkanego] człowieka z prośbą o pomoc przeciwko jeleniowi, gdy ten chciał być jego współbiesiadnikiem na pastwisku. Koń cieszył się ongiś nieograniczoną wolnością, nie można go było okiełznać siłą, dopóki raz niebacznie nie dał sobie założyć wędzidła. Zarówno silny, jak i rączy z natury, nie dałby się schwy- tać w ucieczce, a schwytany nie dałby się utrzymać siłą. I tak ufa- jąc swej sile i szybkości nóg uważał, że łąki [na których popasa] należą wyłącznie do niego, i chełpił się tym, że jest jedynymwłaś- cicielem pastwiska. Pewnego razu jednak to dumne zwierzę zostało dostrzeżo- ne przez rogacza. Jeleń, sąsiad z pobliskiego lasu, zauważywszy z wyniosłego wzgórza konia hasającego na tarasowatej równinie obfitującej w pastwiska, zbiegł rączo na dół, sądząc, że będzie miłym kompanem dla tego, któremu dorównywał potężną bu- dową ciała, ale przewyższał nadzwyczajną szybkością biegu. Gdyby jednak spotkał się z mniej przyjaznym przyjęciem, to ma- jąc wierzchołek głowy uzbrojony w ostre rogi, w wyniku walki spodziewał się zdobyć to, czego nie udałoby mu się uzyskać po dobroci. Wystarczyło to tylko udowodnić. Koń, witając na swym terenie dziwacznego gościa ponurym spojrzeniem, powiedział: „Skąd mi tu nagle spadłeś, niepożądany uzurpatorze mojego je-

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==