Moj Udzial 2018
Bo prawda w rzeczywistości jest taka, że wkład ludzki, acz- kolwiek konieczny, był jednak nikły. Polegał na przyjęciu i przekazy- waniu tego, co Pan Bóg zechciał nam podarować. Nie ma więc po- wodu mówić o nadzwyczajnej wielkości zasług człowieka i koncen- trować na nim swojej uwagi. Gdy chodzi o beatyfikacje i kanoniza- cje, to faktycznie sam Bóg decyduje o tym, kto i kiedy ma być wyniesiony na ołtarze. Pan Bóg jest tym, który dzieło swe kiedy zechce, rozpoczyna i w przewidzianym przez siebie czasie dopro- wadza do końca. Zarówno bowiem u początków procesu beatyfika- cyjnego znajduje się Jego wola (a nie tylko decyzja ludzka, wyra- chowanie czy konweniencja), jak i na końcu, po ogłoszeniu aktu he- roiczności cnót. Potrzebna bowiem do rozpoczęcia sprawy sława kandydata, jako człowieka świątobliwego, a nawet cudotwórcy, czy proroka, powstaje nie tyle na skutek starań jego samego, ale dzięki udzielonym mu przez Boga łaskom i charyzmatom. Również wyma- gany cud, jako ostateczny warunek beatyfikacji, z całą oczywistością może się dokonać tylko mocą Bożą. Bogu więc należy się za wszys- tko uznanie, cześć, chwała i dziękczynienie. Bóg powołuje do współpracy w prowadzeniu sprawy kon- kretnych ludzi i wspierając ich światłem łaski i swoją mocą, dopro- wadza kandydata na ołtarze do beatyfikacji. On jest tym, który przez beatyfikacje i kanonizacje wiernych sług i służebnic okazuje swoją chwałę „w swoich aniołach i swoich świętych”. Nauczycielski Urząd Kościoła (jako gwarant rzetelności dochodzeń w danej sprawie) i wszyscy, których angażuje do współpracy, są tylko narzędziami i aktorami w ręku Boga. On jest wszechmocny, nieomylny i wieczny, i na Nim jak na skale opierają się gwarancje potrzebne przy wynoszeniu na ołtarze świętych. Podobnie jest zresztą z powsta- waniem nowych zakonów, które nie mogą się pojawiać, trwać i dzia- łać jedynie na mocy znikomego autorytetu ludzkiego, ale ich powsta- wanie i istnienie ma swe źródło i oparcie w tej samej wiecznej „Skale”, w Bogu. Dlatego o. Stanisław w taki sposób pisze o powsta- niu Zgromadzenia Księży Marianów i o swojej w tym roli: „Boska dobroć i mądrość co zechce, to zaczyna i tego dokonuje, mimo choć- by setek trudności, a nawet niemożliwości – według ludzkiej opinii – z powodu braku środków. Dla Wszechmocnego nie ma bowiem nic niemożliwego. Okazało się to bardzo jasno na mnie, najbardziej mizernym grzeszniku, narzędziu bardzo nędznym, lichym i niezdat- nym do zakładania ostatniego i najmniejszego Zgromadzenia Księży 6
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==