Moj Udzial 2018

W swoim świadectwie będę się starał wyjaśnić, dlaczego i w jaki sposób bez oficjalnego tytułu (postulator, wicepostulator itd.) włączyłem się w prace zmierzające do beatyfikacji o. Stanisława Papczyńskiego i co z tego wynikło. Chciałbym jednak przed zasad- niczą wypowiedzią podnieść kilka spraw. Najpierw chcę zapewnić, że będę się starał ukazać swój wkład w taki sposób, by nie było niedomówień, przez które mogłaby się otworzyć droga do jakichś błędnych interpretacji czy legendy. Dla- tego będę się trzymał faktów i dokumentów, i w miarę możności również chronologii wydarzeń, by nie pozostawić miejsca na jakieś domysły, podtekst polityczny czy założenia ideologiczne, nie liczące się z rzeczywistością. Rozumiem bowiem, że pisząc to świadectwo bez należytej rozwagi i respektowania realiów, sam łatwo mógłbym się stać winnym zniekształcania historii swoich inicjatyw i prac, któ- re podejmowałem podczas toczącego się procesu. Obecnie tym bar- dziej powinienem to brać pod uwagę, ponieważ znajdujemy się w okresie pobeatyfikacjnym, w którym wciąż panuje atmosfera pew- nej euforii. Wielu jest takich, którzy z przesadą kierują swoją uwagę i wdzięczność ku osobom zaangażowanym do pracy na ostatnim etapie sprawy o. Stanisława. Dlatego często, choćby z okazji składania gratulacji „zasłużo- nemu szczęściarzowi”, pojawiała się tendencja przypisywania mu wyjątkowego geniuszu, sprytu czy też nadzwyczajnego przygoto- wania naukowego (historyczno-teologicznego). Bywali tacy, którzy składając mi gratulacje, w ten lub podobny sposób formułowali swoje zdanie: „Nareszcie znalazł się ktoś mądry, obdarzony zmysłem praktycznym, kto skutecznie potrafił całą sprawę doprowadzić do pomyślnego końca”. Łatwo więc można by ulec takim sugestiom, miłym dla ucha i odpowiadającym słabej naturze ludzkiej. Gdyby jednak – ze względu na swoje jakkolwiek mierne przygotowanie, ale idący za tym jakiś rzeczywisty skromny wkład – otworzyć się na wypowiadane hasła i przypisać sobie i swojej pracy więcej niż należy, a może nawet decydującą zasługę beatyfikacji, byłoby to nieuczciwe i dla wszystkich szkodliwe, ponieważ sprzeciwiałoby się prawdzie. 5

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==