Moj Udzial 2018

Mając na uwadze tę sytuację, członkowie Prowincji Polskiej uwa- żali, że trzeba sprawę ruszyć z martwego punktu. Dlatego za czasów prowincjalatu ks. Eugeniusza Delikata najpierw sam prowincjał ze swoją radą dnia 19 grudnia 1986 r. wysłał do Rzymu Memoriał . W następnym roku, 11 lutego, znowu członkowie kapituły prowincjal- nej skierowali prośbę, podpisaną przez wszystkich członków, do generała i jego rady „o niezwłoczne podjęcie starań w celu przyśpie- szenia i pomyślnego zakończenia procesu o. Papczyńskiego”. I jeszcze raz, 16 listopada 1987 r., już po beatyfikacji Ojca Odnowiciela, a podczas kadencji następnego prowincjała – ks. Stanisława Kurlandzkiego, członkowie konwentu prowincjalnego wysłali w tej sa- mej sprawie list zbiorowy, podpisany przez wszystkich przełożonych. W Memoriale ojcowie wyrażali swe przekonanie, że zatrzy- manie się procesu nastąpiło z powodu braku potrzebnego do jego prowadzenia eksperta. Dlatego proponowali, by do kontynuowania sprawy zaangażować biegłego adwokata, a jednocześnie dać mu do pomocy ks. Krzyżanowskiego, najlepiej z marianów przygotowa- nego do tego zadania. Wyrażali przy tym gotowość wysłania kogoś do pomocy zarządowi generalnemu, żeby mógł odciążyć w obowiąz- kach sekretarza, ks. Krzyżanowskiego, i zostawić mu wolniejszą rękę do pracy w postulaturze. Generał o. Petraitis zgodził się na propozycje Prowincji Polskiej i z radą podjął decyzję, aby znaleźć i zatrudnić nawet najlepszego adwokata oraz dać mu do współpracy ks. Kazimierza; wydawało się, że uda się zatrudnić bardzo cenionego adwokata Giulio Dantego. Ksiądz Krzyżanowski nawiązał kontakt z owym adwokatem i po wstępnym z nim porozumieniu dostarczył mu dla rozeznania sprawy potrzebnych materiałów. Niestety, po ustalonym czasie, 16 stycznia 1989 r., adwokat zwrócił materiały, a razem z nimi przesłał swoją opinię i decyzję, że sprawa nie rokuje nadziei pozytywnego zakończenia i dlatego on się jej nie podejmuje prowadzić. Pamiętam, że mając za sobą opisane wyżej swoje doświadczenie, bardzo głośno na sesji zaprotestowałem przeciw tak zdecydowanej negatywnej opinii adwokata. Uważałem, że jest ona bardzo subiektywna i nie do przyjęcia. Dla ks. Kazimierza, który już tyle nad sprawą się napracował, stanowisko adwokata było poważnym ciosem. Pamiętam późniejszą dramatyczną jego wypowiedź, gdy z nim i jego bratem przybyłym do nas w odwiedziny, siedzieliśmy razem 20

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==