Moj Udzial 2018
niemożliwe z powodu ciągłego stosowania dychotomicznej zasady przeciwstawiania Matulewicza Papczyńskiemu. Ta zasada bowiem niemal z konieczności domagała opowiedzenia się albo za jednym, albo za drugim. Nie tylko niosła ze sobą zmęczenie i napięcia, ale prowadziła do poczucia beznadziejności i sceptycyzmu. Wtedy to, kiedy po wspomnianej wyżej lekturze bardzo zasmu- cony siedziałem przy biurku w swoim pokoju w Rzymie, nagle usły- szałem postawione mi głośno pytanie: „Dlaczego o. Papczyński był taki kłótliwy?”. Za tym pytaniem, już w ciszy, popłynęły dalsze: „Dla- czego miał tyle spraw sądowych?”, „Tyle zatargów z pijarami i z są- siadami?”. Pytania szły coraz dalej. Ale po chwili usłyszałem też i od- powiedź (w postaci retorycznego pytania): „A jeśli za wszelką cenę starał się pełnić wolę Bożą?”. I to pytanie też pociągnęło za sobą następne w formie retorycznej: „A jeśli tak bronił swej zakonnej wspólnoty, jak kochający ojciec broni znajdującej się w śmiertelnym zagrożeniu rodziny?”, „Albo też jak bohaterski żołnierz dla ratowania ojczyzny, tak on był gotów dla ocalenia wspólnoty oddać swoje życie?”, „A czy o. Stanisław nie został oczerniony i jego sława nie zo- stała w oczach opinii publicznej przez przeciwników przenico- wana?”. Ciekawe było i to, że retoryczne pytania niosły mi wewnętrzną stuprocentową pewność, iż odpowiedzi, które sugerują, są prawdzi- we. Byłem zdumiony i zaskoczony tym, co w tak krótkim momencie się stało. Tym bardziej, że po chwili zdałem sobie sprawę, iż otrzy- małem klucze do wielu zagadek i trudnych problemów dotyczących o. Papczyńskiego i Zgromadzenia. Stanęła przede mną otwarta droga do ich rozumienia. Pamiętam, że kiedy przeszedłem do drugiego pokoju i tam stałem, reflektując jeszcze przeżyte doświadczenie, nie mogłem pojąć, co mi się zdarzyło. Nie wiedziałem, że można w jed- nym momencie tak wiele zobaczyć i zrozumieć, iż nawet nie jest się w stanie tego ogarnąć. Myślałem sobie, że aby w jakiejś mierze oddać to, co w tak skondensowany sposób otrzymałem, będę musiał chyba napisać dużą księgę. Toteż ponaglany później przez swojego ojca duchownego, rze- czywiście zabrałem się do pisania. Zacząłem najpierw od artykułu: „My co łaską niezrównaną Marianów nosim miano”, którego jednak nie opublikowałem. W dalszym ciągu w postaci artykułów opraco- wywałem jedno po drugim kolejne zagadnienia i publikowałem je 15
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==