Moj Udzial 2018

potrzebnego dla toczącej się sprawy o. Papczyńskiego, które – jak potrafiłem – starałem się wykorzystać. Dał mi też jednocześnie we- wnętrzne przekonanie, że nie powinienem poznanych spraw o o. Papczyńskim i charyzmacie Zgromadzenia „ukrywać pod korcem.” Aby rzecz stała się dla czytelnika bardziej zrozumiała, chciałbym jednak najpierw wskazać na dwie serie wcześniejszych faktów ze swego życia, które znalazły się w tle wydarzenia. Po pierwsze, kiedy jako kleryk myślałem o potrzebie specja- listycznego przygotowania się do przyszłej pracy w Zgromadzeniu, pytałem znającego mnie dobrze jeszcze z Grudziądza o. Perza, rek- tora wyższego seminarium, jaką pracę dla mnie przewidują prze- łożeni w przyszłości. Otrzymałem odpowiedź, że najprawdo- podobniej zostanę zaangażowany do pracy formacyjnej, wycho- wawczej. Stało się to powodem, że dość wcześnie dostrzegałem potrzebę poznawania historii Zgromadzenia i naszego Założyciela, jak również mariańskiego charyzmatu. Życie potwierdziło przewidy- wania o. Perza. Nie licząc krótkich okresów katechizacji dzieci w Skórcu czy młodzieży szkół średnich i zawodowych w Gru- dziądzu, pełniłem najpierw przez rok funkcję wychowawcy jednej z klas juwenackich na Bielanach i potem też przez rok obowiązki prefekta scholastykatu na Wileńskiej. Wreszcie po trzyletniej pracy duszpasterskiej w Grudziądzu i po studiach teologii dogmatycznej (mariologia) na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim przez kilka- naście lat spełniałem w Lublinie obowiązki przełożonego mari- ańskich księży studentów KUL i kleryków dochodzących na wy- kłady do Wyższego Seminarium Diecezjalnego. Razem z prefektem dzieliliśmy obowiązki formowania kandydatów do kapłaństwa w Zgromadzeniu, przychodzących na 2 lata do Lublina, zanim jeszcze bywali kierowani do nowicjatu w Skórcu; potem wracali, by kontynuować swe studia w Lublinie. Druga sprawa to udział we wszystkich generalnych kapitułach „zakonnej odnowy” i dalszych, poczynając od 1969 aż do 1999 r. Choć już w pracy formacyjnej, zwłaszcza na stanowisku przeło- żonego klerykatu w Lublinie, uświadamiałem sobie potrzebę lepszej znajomości historii i teologii Zgromadzenia, niż ją miałem, to jednak w ogóle poziom ich opracowań naukowych nie był wtedy jeszcze dostateczny. Dlatego nie byłem w stanie poznać wielu rzeczy o Ojcu Założycielu i Zgromadzeniu. W szczególności nie były do końca dla 10

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==