Moj Udzial 2018
cję w XVIII w., aż do naszych czasów, wielu brało udział czy to w samym procesie, czy też w modlitwach o wyniesienie o. Stanisława na ołtarze. Gdyby ci najdawniejsi, pobudzeni kiedyś i podtrzymywa- ni przez Boga, nie odpowiedzieli na Jego łaskę, gdyby nie rozpoczęli procesu i z determinacją go nie prowadzili, a przy tym nie zanosili modlitw o beatyfikację i o cuda za przyczyną o. Papczyńskiego, to dzisiaj nie mielibyśmy o czym mówić. Powinniśmy więc w sposób szczególny pamiętać o najbardziej zasłużonym na początku o. K. Wyszyńskim, a następnie o jego współpracownikach, jak adwokat L. Alegiani, ekspert – o. Andrzej Budrioli TJ, a oprócz nich o generałach – o. K. Wetyckim, o. J. Wasilewskim i o. R. Nowickim i o postulatorach – o. L. Zapałkowiczu i o. C. Spournym itd. A potem powinniśmy dostrzec też prace ks. Rekłajtisa, ks. J. Vaišnory, ks. J. Bukowicza oraz olbrzymi wkład pracy ks. K. Krzyżanowskiego, a nawet doce- nić rady o. M. Machejka OCD. A przecież trzeba by wspomnieć jeszcze i o tych naszych współbraciach, którzy stosunkowo niedaw- no nas pożegnali i będąc w niebie lub czyśćcu, na pewno solidarnie nam towarzyszyli w staraniach i prośbach o beatyfikację. W końcu możemy uwzględnić tych z nas, którzy pracowali na ostatnim etapie, kiedy zostali powołani do przeprowadzenia procesu o cudzie. Ale i tutaj nie powinniśmy zapominać o wyjątkowym znaczeniu listów i starań obecnego Ojca Generała o pomocy o. Bartoszewskiego OFMCap i innych. Wśród nich spodobało się Panu Bogu i prze- łożonym użyć też – wcześniej jako „autsajdera”, a pod koniec już oficjalnie jako wicepostulatora – autora niniejszego świadectwa. Dlatego po dokonanej w Licheniu beatyfikacji, kiedy od władz miejscowych w Puszczy Mariańskiej otrzymywaliśmy z ks. J. Bukowiczem listy gratulacyjne, uznające nasze prace i zasługi dla beatyfikacji, z serca im podziękowaliśmy, dodając jednak, że te wyrazy uznania przyjmujemy w imieniu wszystkich, którzy nas po- przedzili w przygotowywaniu i prowadzeniu procesu o. Stanisława, poczynając od o. K. Wyszyńskiego, a kończąc na ks. Krzyżanowskim, i że czujemy się ich przedstawicielami. Przechodząc do samego świadectwa, zaraz na początku chcę wyznać, że w określonym momencie (w niedługim czasie po na- wiedzeniu Ziemi Świętej z o. generałem Donaldem Petraitisem w 1986 r.) Pan Bóg udzielił mi bezcennej łaski oświecenia, 9
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==