Moj Udzial 2018

Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi” (1 Kor 1,27-29). W składanych mi gratulacjach z okazji beatyfikacji i w podzię- kowaniach za położone zasługi, Współbracia i Przyjaciele często zwracali się w duchu omówionych tendencji. Nie pomagało przypo- minanie, że Pan Bóg może do realizacji swoich celów użyć nawet przysłowiowej oślicy Balaama. Nie dla pseudopokory czy zwycza- jowej formalności, do znużenia jednak powtarzałem i będę powta- rzał, że wszyscy bez wyjątku winniśmy dziękować za beatyfikację nie tyle ludziom, ile Panu Bogu, bo On jest jej autorem i sprawcą. To On w swoich odwiecznych planach zdecydował, że będzie Zgro- madzenie Księży Marianów jako narzędzie uświęcania i zbawiania ludzi, i że dla Jego chwały, honoru Niepokalanej Maryi Panny i po- żytku wiernych niektórzy zostaną wyniesieni na ołtarze, a wśród nich przede wszystkim sam Ojciec Założyciel. Cieszmy się więc i raduj- my ze wspaniałych darów Bożych; dziękujmy za nie i oddajmy chwałę Bogu! To jest bowiem istotna i największa przyczyna naszego optymizmu! Świadectwo, które napiszę, będzie tylko jedną więcej ilustracją takiego Bożego działania w sprawie o. Stanisława. Tylko w takim duchu (jak wyżej powiedziałem), każdy z nas, kto w jakiś sposób wniósł w omawiane dzieło beatyfikacji swoją cząstkę, bez obawy uwikłania się w jakiś fałsz, może bezpiecznie wypowiadać się o swo- im wkładzie, skądinąd przez Boga przewidzianym, i odpowiednio do tego mówić o zasługach. Mogą to czynić zarówno ci, którzy bez- pośrednio uczestniczyli w pracach procesu, jak i ci, którzy jedynie przez modlitwy i ofiary zabiegali o wyniesienie o. Stanisława na ołtarze. Tylko Pan Bóg, który zna nas wszystkich i na wskroś prze- nika nasze serca, może sprawiedliwie osądzić, kto z zaangażowa- nych więcej przyczynił się do beatyfikacji, a kto mniej. Dlatego naj- lepiej będzie Jemu samemu pozostawiać sąd o zasłużonych i o wiel- kości ich zasług. Mając jakiś udział w końcowej fazie procesu beatyfikacyjnego o. Stanisława, nie można bowiem tracić z oczu wszystkich innych, którzy już przed nami lub współcześnie obok nas nad tą sprawą się trudzili, choć może nie towarzyszyły im jakieś widoczne rezultaty. Nie możemy bowiem zapominać, że od początku starań o beatyfika- 8

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==