331 Trzeba się więc do Niego bez wytchnienia modlić, by nie ustawał w wytrwałej trosce o naszego ducha. Trzeba Mu ustawicznie, na wzór Króla Proroka, naprzykrzać się: „W ręce Twoje, Panie, polecam ducha mego”. Do tego pobudza nas swoim przykładem nasz Zbawiciel, gdy swą najświętszą duszę tak oddaje na twardym łożu krzyża. Jak On sam wtedy polecał przedwiecznemu Ojcu swego ducha, tak samo i my polecajmy Mu naszego ducha: nasze myśli, nasze dusze, nasze sumienia. Nie wystarczy opamiętanie się, gdy poznamy chorobę spowodowaną wadami, którymi przygnieceni jęczeliśmy. Nie wystarczy zmycie szczerą pokutą popełnionych grzechów i należyte usunięcie złych przyzwyczajeń. Trzeba dodać unikanie nowych. Trzeba dodać usilną troskę unikania nawrotu choroby – jak mówią lekarze – byśmy nie wracali do wymiotów na sposób wstrętnej przywary psów; żebyśmy nie wplątali się znowu w diabelskie sidła, z których dzięki łasce Bożej zostaliśmy uwolnieni. Ale kto – pytam – potrafi dokonać tego własną siłą? Kto potrafi [tego dokonać] nawet największą [własną] przemyślnością, nie wsparty przez Chrystusa, nie wzmocniony przez Tego, bez którego nie możemy niczego, niczego? Musimy więc często wzdychać do Jezusa, naszego Pomocnika, i to bardzo gorliwie – jak nakazuje Kościół – zawsze powtarzać: „W ręce Twoje”, Panie, „polecam ducha mego: odkupiłeś nas Panie, Boże prawdy” [Ps 30,6]; więc w ręce Twoje polecam ducha mego, w każdej godzinie, w każdym miejscu, w każdej chwili, a szczególnie ducha opuszczającego ciało. „Strzeż mnie jak źrenicy oka; pod cieniem skrzydeł Twoich schroń mnie” [Ps 17,8]. Amen. Rozważanie 22 Modlitwa rozświetla mroki ludzkiego życia Najmilsi, drodze chrześcijańskiego życia potrzebne jest światło. Prawdziwym światłem świata jest Jezus Chrystus. Kto wierzy w Niego, nie chodzi w ciemności, lecz ma w sobie światło prawdziwe. W ten sposób także my sami, jako chrześcijanie, stajemy się światłem dla innych. Jezusowe światło przychodzi do nas m.in. z rozważania słowa Bożego połączonego z modlitwą. Jezus Pan w czasie swego pobytu na ziemi zostawił nam wiele przykładów modlitwy. Mamy to zapisane w Ewangeliach. Również sam poświęcał jej nieraz całe noce, kiedy to wychodził na górę, samotnie, aby przebywać z Ojcem i rozmawiać z Nim, to znaczy modlić się. Ewangelie mówią, że także zanim czynił cuda i znaki, modlił się. Na przykład rozmawiał z Ojcem przed wskrzeszeniem Łazarza, w Ogrójcu, przed swą męką, żarliwie się modlił. Ostatnie Jego słowa na krzyżu są również słowami modlitwy. Gdy uczniowie prosili, by nauczył ich modlić się, pouczył ich tak: „Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie...”. W swych
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==