312 i narodom, nieść słowo pokoju, przebaczenia i miłości, zwłaszcza tam, gdzie panuje nienawiść, zło, pogarda dla życia ludzkiego. Do takich zadań powołani jesteśmy wszyscy, choć każdy z nas na inny sposób. Ojciec Stanisław Papczyński, po przyjęciu święceń kapłańskich w 1661 r., rozpoczął gorliwe życie kapłańskie i owocną posługę duszpasterską. Przede wszystkim wypełniało ją nauczanie połączone z wychowywaniem młodego pokolenia Rzeczypospolitej. Nauczał retoryki. Dużo czasu poświęcał także na posługę w konfesjonale oraz na głoszenie kazań. Młody prezbiter rozumiał, że słowo Boże i sakramenty to dwie dłonie miłosiernego Boga. Bardzo ukochał Kościół, mistyczne Ciało Chrystusa. Dla jego budowania i wzrostu poświęcał wszystkie swoje siły i talenty. Chciał też, aby tak samo postępowali wszyscy katolicy; żeby kochali swój Kościół, który nazywał najlepszą Matką, winnicą Pańską lub też Chrystusową owczarnią. W swoich konferencjach i kazaniach, na które przychodziły czasami tłumy ludzi, w tym także biskupi i senatorowie mieszkający w Warszawie, mówił: Wyobraź sobie, że i ty zostałeś zatrudniony w jakiejś winnicy, gdzie pracuje już wielu ludzi: jeden kopie ziemię, drugi oczyszcza pędy, ten uprawia winnicę, a tamten ją zrasza. Zwróć uwagę, że taką winnicą niebieskiego Pana jest prawowierny Kościół katolicki, w którym niezliczeni robotnicy wciąż pracują i zlewają się potem. Jeden naucza, drugi działa, jeden użyźnia słowem Bożym pole dusz wiernych, a inny przez sprawowanie sakramentu pokuty oczyszcza ich z brudów grzechu. Nikt nie zażywa spoczynku, wszyscy na zmianę pracują i przez różne dzieła miłości zmierzają do doskonałości, i o to jedynie się troszczą, by winnica przynosiła Panu bardzo obfi te owoce, które by Go cieszyły i radowały. A ty, czy nie będziesz się wstydził, że jako jedyny w tak wielkiej liczbie pracujących miałbyś próżnować? W Kościele każdy działa według swego daru łaski, jakim został obdarzony przez Boga, według swojego powołania. Inaczej ksiądz, inaczej zakonnicy i zakonnice, inaczej świeccy; inaczej nauczyciele, lekarze, politycy; inaczej małżonkowie, inaczej ludzie żyjący samotnie. Każdy jednak otrzymuje swój dar od Boga, który ostatecznie ma służyć nie tylko zbawieniu własnemu, ale także innych. Chrystus bowiem nie dla innego celu przyjął ludzkie ciało, jak tylko po to, by ocalać tych, którzy zginęli. Zbawiciel otwarcie oznajmia, że zajmuje się zbawieniem grzeszników i troszczy się o to, aby każdy był zbawiony. Nikomu nie została zamknięta droga do nieba. Bóg potrzebuje jednak naszej współpracy w dziele zbawienia świata, a rozpoczyna się ono od poddania Bogu naszego życia. Chrystus oczekuje na nasze współdziałanie w miejscu, gdzie się znajdujemy, gdzie mieszkamy, pracujemy, odpoczywamy. Przez naszą modlitwę, dobry czyn, dobre słowo, świadectwo wiary. Musimy jednak pamiętać, że jeśli jednak jakakolwiek posługa w Kościele i Kościoła wobec świata na moc i sens, to tylko dlatego, że dokonuje się za sprawą Ducha Bożego i w posłuszeństwie Kościołowi. A wszystko po to, żebyśmy się nie trudzili na próżno.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==