18 tej”. Ma świadomość tragicznej sytuacji państwa: bezustannych i wyczerpujących wojen ogarniających cały kraj, pogłębiania się nędzy społecznej, pustki w kasie królewskiej, zaniedbania w dziedzinie wiary i moralności, nieposkromionych przywilejów szlachty, walk stronnictw, niedowładu sejmu. Do swojego nauczania włącza więc elementy krytyki nierówności i wynaturzeń społecznych i publikuje swoje poglądy w trzech wydaniach podręcznika, gdzie m.in. pisze: „Któż powie, że wolnością jest to, iż żyjemy w sposób bardziej rozpasany niż barbarzyńcy? Prawdziwa wolność polega na przestrzeganiu praw, i to bardziej praw boskich niż ludzkich. Ale wobec tego, czy znajdę w Polsce kogoś – i ilu tam takich będzie – kto z tego tytułu, że jest wolny, nie czułby się skrępowany jakimikolwiek prawami? Jestem – odpowie niejeden – urodzony w rodzinie szlacheckiej i cieszę się wolnością. Któż może narzucić mi jakieś hamulce? Kto może pociągnąć mnie przed sąd? Kto skarze mnie jako winnego? Kto zdoła poskromić buntownika? Jestem wolny, nie uznaję żadnego pana nad sobą, chyba że sam go sobie wybiorę w wolnych wyborach, i to takiego, który pod przysięgą zobowiąże się, że nie będzie mnie karać, choćby widział mą zuchwałość, bo uważam, że z tego powodu, iż jestem wolny, wszystko mi wolno. Co za wspaniała wolność, by nie rzec wprost – samowola”. Krytycznie odnosząc się do liberum veto, z bólem i niejako profetycznie, zauważa: „Któż uwierzy, że właściwe polskiej wolności jest to, że gdy Rzeczpospolita uważa się za najbardziej wolną, wtedy popada w największą niewolę”. Te fragmenty jednak w kolejnym wydaniu zostają usunięte na skutek silnej reakcji szlachty, o czym sam autor wspomina w następnym wydaniu podręcznika. Dziś patrząc z perspektywy historii, wydaje się, że jego poglądy pozostały bez większego wpływu na bieg wydarzeń. Z pewnością także i o. Stanisław musiał mieć to samo wrażenie, ponieważ przyjmując z uległością ocenzurowanie książki, wraz z upływem czasu bardziej zwraca się ku sprawom duchowym, a modlitwą i ofi arą próbuje u Boga wybłagać to, o co wcześniej zabiegał działalnością pisarską. Podejmuje postanowienie, że wszystkie trudności i cierpienia, „i samą nawet śmierć, jeśliby się zdarzyła”, ofi arowuje Bogu za swoje grzechy i „jedynie z miłości ku Niemu” oraz „dla odwrócenia klęsk od mojej Ojczyzny” (Protestatio Romam abeuntis, 1667). Publicznie jeszcze raz, z nadzieją na poprawę losów Rzeczypospolitej, zabrał głos w 1669 r. po wyborze na króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego, w którym – jako monarsze „Piaście”, a nie obcym kandydatem – pokładano w kraju spore nadzieje. W imieniu pijarów napisał wówczas na jego cześć panegiryk (Panegyricus Augustissimo Principi Michaeli Korybuth), wydany drukiem w 1669 r. Już od 1663 r. stał się sławny w Warszawie nie tylko jako profesor retoryki i wychowawca studentów, lecz także jako mistrz życia duchowego: kaznodzieja oraz spowiednik. Niektóre kazania wydał drukiem, m.in. Doctor Angelicus (1664), poświęcone św. Tomaszowi z Akwinu, Orator crucifi xus (1670) w formie rozwa-
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==