maz bozy

164 kulturze i mentalności świata zanikła świadomość eschatologiczna. Jakimś tego wyrazem jest to, że ostatnia wypowiedź Benedykta XVI na temat piekła odbiła się w gazetach jako pewien rodzaj anachronizmu, ale też i obecnych przekonań, że właściwie nic nie ma po śmierci. A nawet jeśli coś jest, to i tak nikogo to nie interesuje. A więc modlitwa za zmarłych, ten wymiar eschatologiczny także wpisuje się w jakiejś mierze w kontekst kultury śmierci i zanik wśród wierzących świadomości eschatologicznej związanej z perspektywą życia wiecznego. Niestety, język, którego nawet i my używamy, specjalnie nie sprzyja kształtowaniu perspektywy eschatologicznej. Dla przykładu w kategoriach języka: o śmierci zwykle mówimy jako o perspektywie ostatecznej, że ktoś zmarł, że ktoś nie żyje itp. Nie są to sformułowania, które otwierają perspektywę życia wiecznego. Czy nie lepiej mówić, że ktoś odszedł do Pana, że odszedł z tego świata, że narodził się do życia wiecznego – jak to mówili pierwsi chrześcijanie? Taki język wprowadza w perspektywę życia po śmierci, wskazuje, że śmierć jest przejściem, etapem na ludzkiej drodze. I ostatnia sprawa odnosi się do postaci o. Papczyńskiego; dotyczy nas bezpośrednio jako Zgromadzenia. Chodzi o rozpoznanie i przyjęcie ducha Założyciela, wejście w doświadczenie Ducha Świętego, jakie widzimy w życiu i postawie Założyciela. Każdy z nas będąc marianinem, ma ten sam charyzmat, który był w o. Założycielu; ten sam Duch Święty, który działał w życiu Zakonodawcy, działa w nas; można powiedzieć, że nas zgromadził. Tutaj jednak potrzeba większej refl eksji nad pismami, nad życiem, doświadczeniem duchowym Założyciela.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==