maz bozy

162 Dariusz Drzewiecki MIC Mam taką refl eksję, że rzeczywiście tylko teoretyczne zajmowanie się o. Papczyńskim może powodować, że będzie to niezjadliwa informacja. Natomiast refl eksja może doprowadzić do głębszego wchodzenia w doświadczenie Ducha Świętego, które przeżywał o. Papczyński. Myślę o konkretnych rzeczach, które mogą nam pomóc wrócić, i myślę, że są zgromadzenia, nawet w Polsce, które podjęły taką próbę aktualizacji przesłania swojego założyciela. Kiedy byłem w Rzymie na kursie dla formatorów, jedną z rzeczy, którą tam należało przedstawiać, były właśnie pisma założyciela i osoba założyciela. Byłem bezradny, bo nie wiedziałem, do czego się odnieść. Natomiast dookoła było mnóstwo ludzi z Ameryki Płd., Azji, Afryki, którzy nie mieli z tym najmniejszego problemu, bo mieli to przepracowane. Dariusz Kwiatkowski MIC Chciałbym przywołać jedną postać, która jeszcze przed kilkoma laty „snuła się” po korytarzach tego Wyższego Seminarium Duchownego, gdzie odbywa się nasza sesja, mianowicie ks. Witolda Niecieckiego, i ten jego stały problem identitas mariana, to jest tożsamości mariańskiej, o której pisał i którą ciągle śledził. Dzisiaj słuchając wypowiedzi, odnoszę wrażenie dowartościowania osoby Stanisława Papczyńskiego. I jeszcze jedna uwaga dotycząca używanych słów określających cechy charakteru o. Papczyńskiego. Nie za bardzo bym się zgadzał z określeniem o jego góralskim uporze. To, co niektórzy nazywają uporem, zmieniłbym na gorliwość, pasję, żar, wierność, wytrwałość. Tu chodzi o charakter, który miał, nie zaś o nieuporządkowanie emocji, z których nie mógł zrezygnować. Dariusz Mażewski MIC Trudniej jest chyba „zapalić się” o. Papczyńskim, tak jak się zapala jakimś hobby. Ja np. lubię malować i wiem, że z tym trzeba rosnąć. W związku z tym uważam, że warto mówić o życiu zakonnym i charyzmacie we właściwej perspektywie od samego początku, jak tylko ktoś wstępuje do Zgromadzenia. Zdarza się, że ktoś przychodzi do Zgromadzenia i już wszystko wie: jak i w co ma wierzyć, jakie są idee, które chce zrealizować itd. Zdarza się też, że wychowawcy błędnie interpretując sytuację, afi rmują takie postawy, myśląc mniej więcej w taki sposób: „To jest człowiek! Ten ma idee!”. Niestety, raczej jednak jest tak, że z takiego człowieka nie będzie zakonnika, kapłana. Istnieje bowiem realne niebezpieczeń-

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==