maz bozy

115 dla formowanego, z którym ten się może utożsamiać jako marianin. Klarowne przedstawienie charyzmatu naszego Założyciela jest ważne do tego, by formowany mógł przeżywać poczucie tożsamości z charyzmatem mariańskim. Jeśli brak klarowności, to może on przechodzić formację we wspólnocie mariańskiej lub w jakimkolwiek innym miejscu. A przecież żyjemy duchem Ojca Założyciela po to, by nasza formacja była klarowna i pomocna do klarownego sposobu życia. Oto wyzwanie dla formacji, żeby w taki sposób przedstawiać o. Papczyńskiego i jego sposób naśladowania Chrystusa. To jest rzeczywistość dynamiczna. Ojca Papczyńskiego winniśmy pokazywać jako tego, który się zmaga ze swoją słabością, że nie wie, co zrobić, że nie do końca jest przekonany, czy ma założyć zakon, czy wrócić do pijarów, że przeżywa wiele wątpliwości, które tak naprawdę są przepełnione obecnością Boga. Chciałem zakończyć swoje wystąpienie fragmentem książki o. Amadeo Cenciniego: „Rodzina zakonna, reguła, dzieje, tradycja przeżywane są jako część własnego »ja«, dzieje tego charyzmatu są także moimi dziejami i pradziejami. Rodzina zakonna jest moją nową i prawdziwą rodziną, której więzi są silniejsze niż więzi ciała i krwi. Reguła wyraża projekt Boga w stosunku do osoby konsekrowanej i nazywa się »regułą życia«, ponieważ opisuje wszystkie jego aspekty. Tradycja nie jest wyłącznie szeregiem przyzwyczajeń przekazanych przez przodków, lecz gwarancją wierności. Wierności ze strony Boga i wierności ze strony tych, którzy byli przed nami. Jest kryterium odczytania własnej myśli w teraźniejszości”4. Powyższe słowa pokazują, w jakim kierunku powinna iść formacja zakonno- -charyzmatyczna. Dla mnie osobiście to spotkanie i zbliżająca się beatyfi kacja są szansą głębszego rozpoznania charyzmatu i tożsamości mariańskiej, przyswojenia sobie mariańskich wartości oraz pokazanie ich innym, zwłaszcza tym, którzy do nas przychodzą. Być może problem braku powołań związany jest ze zbyt małą klarownością naszej misji i naszej duchowości. Bez rysu charakterystycznego, który zostawił nam o. Stanisław, zatracamy tożsamość. Z drugiej jednak strony duch właściwy wspólnocie zakonnej nie jest przekazywany tylko w książkach i opracowaniach, to znaczy teoretycznie, ale właśnie charyzmatycznie, na sposób, który nie do końca da się teologicznie opisać i nie do końca da się wypowiedzieć. Jest to coś wewnętrznego, coś z działania Ducha Świętego. Do uległości takiemu działaniu i do współpracy z Nim jesteśmy zaproszeni, tak byśmy mieli własny udział w Duchu Bożym. 4 A. Cencini, Synowskie uczucia. Droga formacyjna w życiu konsekrowanym, tłum. J. Merecki SDS, Kraków 2005, s. 158.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==