maz bozy

113 cyjnie doskonały czy miał jakieś nadzwyczajne cnoty moralne. Był to człowiek, który przeżywał swoją kondycję ludzką, doświadczał grzechu i słabości, a jednak właśnie w tym miał również doświadczenie Boga. Usłyszał słowo Boga i na nie odpowiedział. Dzięki temu, czyli dzięki doświadczeniu mocy Ducha i wiary, my, marianie, żyjący 300 lat później, jesteśmy w tym jego doświadczeniu. Wydaje mi się, że jest potrzeba, by mieć owo doświadczenie i ów dynamizm Ducha Świętego, który prowadził o. Papczyńskiego, i starać się ten dynamizm, tę duchowość zgłębiać w taki sposób, by można go było egzystencjalnie odnosić do naszego życia, jak również do życia wychowanków. Często mamy nawet dobre publikacje dotyczące historii czy teoretycznych rzeczy, natomiast mamy słabe doświadczenie tego właśnie Ducha, który prowadził o. Papczyńskiego i w którym to Duchu my mamy mieć udział. Oczywiście, istnieją pewne niebezpieczeństwa, np. kiedy będziemy odkrywać duchowe doświadczenie Założyciela, to możemy się skoncentrować tylko na tym, żeby go kopiować albo też żeby wykorzystywać pewne jego myśli i słowa po to, aby nimi manipulować dla naszych idei, dla naszych pomysłów. Chodzi natomiast o podejście pokorne, z takim nastawieniem, by zobaczyć, co Bóg mówił do o. Papczyńskiego, co ten z kolei usłyszał, czyli jakie słowo usłyszał i jak na nie odpowiadał. Kardynał Poupard napisał: „Charyzmat każdej rodziny zakonnej polega na udzielaniu ewangelicznej odpowiedzi na nowe wyzwania kultury, czerpiąc z kontemplacji Chrystusa, który oświeca głębię tajemnicy człowieka”2. Oto bardzo aktualne dziś pytanie: Jak by zareagował na wyzwania współczesnej kultury o. Papczyński, gdzie by poszedł, co by zostawił, od czego odszedł? Ważne są opracowania na poziomie duchowości, przedstawienie mistyki o. Papczyńskiego. Dzięki temu, że miał doświadczenie Boga, miał konkretne doświadczenie mistyczne; ważne byłoby egzystencjalne opracowanie jego duchowości. Druga kwestia to przedstawienie jego drogi ascetycznej, wynikającej z owego konkretnego doświadczenia Boga. Jego dojrzewanie w wierze nie było rodzajem treningu psychologicznego, co wydaje się królować w mentalności współczesnego człowieka, lecz, że była to asceza związana z doświadczeniami życia, które go krzyżowały; w szczególności zaś z doświadczeniem własnej emocjonalności i różnych trudności, które musiał pokonywać. Taka asceza jest konkretna, również dlatego, że pośrednio wskazuje, iż o. Papczyński potraktował swoje życie poważnie. Patrząc na jego biografi ę z tego punktu widzenia, można zauważyć, że prawdopodobnie mógł zostać u pijarów, i prawdopodobnie też nie słyszelibyśmy dziś już o nim wcale. Mógł także wybrać – o czym zresztą sam wspomina – wiele innych funkcji, atrakcyjnych w tamtym społeczeństwie, 2 Cyt. za: A. Cencini, Od relacji do uczestnictwa, tłum. J. Merecki SDS, Kraków 2004, s. 182.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==