88 dzieciństwo i młodość Śmierć ks. Dezyderiusza Haciskiego Ksiądz Haciski, urodzony w 1801 roku, w chwili śmierci był człowiekiem w pełni sił i energii. Opis jego śmierci i pogrzebu znamy z obszernych relacji pisanych przez Szwermickiego do różnych instytucji. Dnia bowiem 10 października, odprawiwszy Świętą Mszę, poszedł o godzinie 6 z rana do jakiegoś mieszczanina i zabrawszy od niego swe własne konie, zaprowadził je do niejakiego Judyna i, z nim rozmawiając, żartował i nagle porywa tegoż Judyna za ramię i te słowa wymawiając: „Gospodi, Gospodi, czto so mnoju dełajetsja”, opuszcza ręce z ramion i pada martwy rażony apopleksją [...], było to około godziny 9 z rana. Natychmiastowa pomoc lekarska okazała się bezskuteczna. Ksiądz Szwermicki pobiegł z olejami do szpitala, jednak już było za późno, „znalazłem go martwego bez duszy. Zmówiwszy tylko De profundis, wróciłem do domu ze ściśniętym sercem”166. Pomimo że w Irkucku było czterech innych kapłanów, komitet kościelny, mający szerokie uprawnienia, tegoż dnia, 10 października, powierzył ks. Szwermickiemu tymczasowo obowiązki proboszcza. „Komitet w imieniu parafian, pod dniem 10 X [1855] polecił mi spełniać tymczasowo obowiązki kapłańskie oraz wszystkie inne duchowne powinności kapłańskie przy kościele irkuckim”167. W tej sytuacji jeszcze tego samego dnia Szwermicki zwołał czterech kapłanów mieszkających w Irkucku na zesłaniu i wspólnie przygotowali ciało do pogrzebu, „obmyliśmy ciało, przyoblekliśmy ono zakonnymi i kapłańskimi szatami i przy śpiewie psalmów sprowadziliśmy je do kościoła”168. W kościele ciało 166 GAIO, F. 297, op. 1, d. 24, k. 12; tamże, d. 9, k. 175. 167 Tamże, k. 11. 168 Tamże, k. 12v.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==