Marianin Krzysztof Szwermicki

83 kościół i parafia w irkucku. powstanie i rozwój bliżej, dojrzeć można było grunt dobroci serca. [...] Ubierał się po świecku jak ostatni łapserdak, obdarty, obszarpany, brudny, sprawiający obrzydzenie, a stąd i postawę, bo wtedy nie wyglądał na kapłana, ale nawet na biednego rzemieślnika.152 Katolicy irkuccy, zwłaszcza zesłańcy: [...] chcieli widzieć w irkuckim proboszczu ojca, przewodnika, duszpasterza, przedstawiciela i naczelnika katolicyzmu, a widzieli wyrobnika, który często opuszczał Msze Święte. Dlatego wierni z oburzeniem patrzyli na jego wariackie postępowanie, milczeli i w duchu modlili się do Stwórcy o przemianę stanu rzeczy. Osoby zaś innego wyznania patrzyły na wszystko z uśmiechem, niekiedy z politowaniem i niekorzystne mniemanie rodziło się w ich pojęciu o całym katolicyzmie.153 [Ponadto ks. Haciski] niezmiernie lubił mówić kazania, ale wygłaszając je, obrażał wiernych, z ambony palcem wskazując konkretne osoby, „ten nie chodzi do kościoła”, „ta robi robotę w niedzielę”, „tamta przyjechała na Syberię do męża i suszy mu głowę, a czego żeś przyjechała”, zabawny był nadzwyczajnie.154 Wierni publicznie upominani obrażali się i przestawali chodzić do kościoła. Ksiądz Szwermicki i inni księża zesłańcy będący na jego „garnuszku” cierpieli, ale nie mieli odwagi mu się przeciwstawić. Jedynie ks. Szajdziewicz, oficjalnie wikary na pensji, nie akceptował poczynań proboszcza, niejednokrotnie też zwracał mu uwagę na jego dziwactwa i liturgiczne błędy 152 Tamże. 153 Tamże, k. 13–14. 154 G. Maszkowski, w: Kronika syberyjska, dz. cyt., s. 402.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==