przyszedłem, aby służyć. proboszcz irkucki (1856–1894) 190 ne, uciążliwe i niezmiernie powolne, ale na szczęście zdarzały się sporadycznie. Szwermicki rozumiał zesłańców, przymusowo wcielonych żołnierzy, ich tęsknoty, osamotnienia, rozdarte serca. Doświadczył tego, że nawet u ludzi bardzo religijnych, kierujących się wcześniej głębokimi uczuciami, brak opieki i pracy duszpasterskiej powodowały z czasem ich wynarodowienie oraz odejście od Kościoła katolickiego. Stwierdzał z niepokojem, że oschłość i nieszczęsna obojętność wciskała się do ich duszy i serc.229 Brak opieki i pracy duszpasterskiej przez lat kilkanaście powodował, że tacy ludzie stawali się straceni dla katolicyzmu i polskości. Początkowo bardzo tęsknili za kościołem, za księdzem, za nabożeństwami, a życie bez chrztu, ślubu, spowiedzi wszelkich nabożeństw było dla nich szokiem i koszmarem. Z czasem jednak wskutek nieobecności księdza stygli w swej gorliwości, a następnie obojętnieli wobec wiary. Mieszkając w rosyjskim środowisku, zapominali polskiego języka, obyczajów i tradycji, a także prawd wiary. Dzieci ich także się wynaradawiały, nie znając kościoła, nigdy nie widząc księdza.230 Majdowski cytuje dokument ze spotkania z księdzem i reakcję dzieci: Poinformowani o przyjeździe [kapłana – JK] parafianie urządzają kaplicę w jednej z chat, w której również mieszka kapłan. Wszyscy wylegają, aby go powitać. Nabożeństwo odbywa się skromnie, lecz wzruszająco. Płaczą świeżo przybyli przesiedleńcy, ale i starożyły, którzy pamiętają jeszcze nabożeństwa z kraju. Obojętne są tylko dzieci, urodzone i wychowane na Syberii.231 Dla nich ta religijna uroczystość jest całkowicie obca i niezrozumiała. Dalsza relacja mówi o panującej atmosferze: „Niezno229 K., Z Syberii, „Przegląd Polski”, 1880/1881, t. 3, s. 432. 230 W. Masiarz, Dzieje Kościoła i polskiej diaspory w Tobolsku..., dz. cyt., s. 159. 231 A. Majdowski, Kościół katolicki w Cesarstwie Rosyjskim, dz. cyt., s. 28.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==