MYSLI

341 grudzień bowiem Chrystus, nasze życie, w uwielbionym ciele, przyobleczony w słońce, otoczony hufcami aniołów i zastępami świętych, niosąc przed sobą zwycięski znak krzyża. Ty zatem, by stać się uczestnikiem tej chwały, musisz dążyć i dojść do najwyższej wzgardy świata i – powiadam – wzgardy samego siebie. „Bowiem – jak mówi Apostoł – cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić” (Rz 8, 18). [Wejrzenie w głąb serca, cz. I, Pierwsza niedziela Adwentu] 3 My zaś ulegamy szaleństwu do tego stopnia, że raczej wolimy wpaść do piekła, niż jakieś uszczypliwe słówko, niż niewielką wzgardę, niż zadaną nam maleńką obrazę z zachowaniem równowagi ducha darować, zanurzyć w ranach Zbawiciela, mimo że codziennie wołamy do Ojca Niebieskiego: „i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt 6, 12). Albo więc trzeba odpuszczać, albo, jeśli nie odpuszczamy, trzeba kłamać przed Bogiem. Ale dla jakiej korzyści?

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==