MYSLI

197 lipiec 3 Jednym słowem, będzie to szczytem pokory, jeśli tak właśnie postępując, nie będziesz świadom, że jesteś pokorny, i w ogóle nie będziesz o tym przekonany. Zachowasz się też w taki sposób, jakbyś nie wiedział, co to jest pokora, albo raczej uznasz i wyznasz ją. Choćbyś bowiem nawet wszystkiego dopełnił, co tu zostało wyliczone, to nigdy nie dojdziesz do tej doskonałości i szczytu pokory, który osiągnął i zdobył jej Mistrz, Chrystus, albo na który wspięli się inni święci. By jednak, jako uczeń, od Niego się nie oddalić, zechciej przynajmniej pełnić te obowiązki i czynności, które spełniał sam Zbawiciel, albo przynajmniej podziwiaj je i wychwalaj! Zrozum też, że choćbyś miał pokorę wszystkich świętych, to nigdy nie potrafisz naśladować, a tym bardziej nawet w najmniejszej mierze dorównać pokorze Chrystusa. Proś na koniec, aby pokornym uczynił cię Ten, który jedynie może to uczynić, Ten, który „strącił mocarzy ze stolicy, a podwyższył pokornych” (Łk 1, 52). [Wejrzenie w głąb serca, cz. IV, 12: O tej samej cnocie pokory]

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==