Listy polskie 2018

Drogi Ojcze! Nie potrzebuję chyba mówić, jak jestem nędzny, bied- ny i ubogi. Nie mówiąc już o strasznych i wielkich grzechach z przeszłe- go życia, na których wspomnienie, gdybym miał więcej wiary, powinie- nem chyba umrzeć z przerażenia, ale i teraz, odkąd staram się wierniej słu- żyć Bogu, ile w moich czynnościach chłodu, niedbalstwa, niedoskonało- ści, ile opuszczania się... Piszę to wszystko, żeby uprosić Drogiego Ojca o modlitwę, o wes- tchnienie do Boga. Bo prawdziwie więcej jest chora moja biedna i grzesz- na dusza niż ciało. Wszpitalu mi jest bardzo dobrze. SiostryMiłosierdzia bardzo mną się opiekują, a i od innych osób doznaję wiele serca i troskliwości. Może dla- tego mnie Pan Bóg chorobami nawiedza, że mi jest dobrze na świecie; ina- czej nie znałbym, co to jest umartwienie, bo ulegając namowom i radom życzliwych, w jedzeniu nie zadawałem sobie umartwień, jakie byłbym po- winien sobie zadawać. Ale już kończę, żeby nie nudzić Drogiego Ojca. Jeszcze raz dziękuję za list i troskliwość i bardzo, bardzo proszę o modlitwę. Ks. J. Matulewicz 294 Oryginał AWHK. Druk: PW, s. 68-72. Warszawa, Piękna 24, 28 kwietnia 1905 Przewielebny Ojcze. Już od dawna zbieram się pisać do Drogiego Ojca, ale jakoś ciągle to odkładam. Co prawda, odkąd zaczęły się zastrzykiwania, można powie- dzieć, że nie żyłem, ale wegetowałem. Dopiero teraz umysł zaczyna co- kolwiek się wypogadzać, ale i to jeszcze nie jestem zdolny do poważniej- szej pracy. Dzięki Najwyższemu i za to, że już mogę teraz Mszę św. od- prawiać i mogę choć o kiju przez pokój się przesunąć. Z moim zdrowiem było bardzo źle; zdaje się, że już niebezpieczeństwo minęło, dzięki stara- niom doktora i troskliwej opiece zacnych Pań. Do o. Honorata Koźmińskiego 352

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==