Listy polskie 2018

O tym jednak nie wszyscy pamiętają. Owszem, zamiast wdzięczności czę- sto się spotyka z nieufnością i nieprzychylnym usposobieniem względem szkoły, od której rodzice stronią, odgradzają się jakby murem chińskim; od szkoły żądają tylko dobrych stopni, bez względu na postępy dzieci. W ra- zie niepowodzenia w naukach, rodzice całą winę składają na nauczycieli, stając w obronie dzieci. Nadto rodzice popełniają często wielki nietakt, pozwalając sobie wo- bec dzieci na krytykę tego lub innego nauczyciela, zwłaszcza jeśli jest wy- magający i zmusza do uczenia się. Czyż wobec tego dziecko nabierze za- ufania do szkoły i będzie z niej korzystało? Słysząc w domu ostrą, często bezzasadną krytykę nauczycieli, czytając ją w pismach periodycznych, które podają artykuły o treści podrywającej powagę nauczycielską, dzie- ci tracą dla szkoły należną jej cześć i szacunek, a siebie uważają za bohate- rów walczących o prawdę. I w tej chorobliwej atmosferze wyrasta młode pokolenie, nabiera za- miłowania do krytykowania starszych, do lekceważenia wszelkiej powa- gi, dąży do posiadania i używania, chętnie folguje lenistwu, ma wstręt do walki ze sobą i łatwo oburza się przeciw religii, którą uważa za kajdany dla swego ducha i za zamach na swoją wolność. Patrząc na to, pytamy z trwogą, jak to się wszystko skończy? Postęp na każdym polu jest hasłem czasów obecnych, a doświadczenie mówi, że obok szybkiego postępu w każdej niemal gałęzi wiedzy, obok rozmaitych wynalazków, wzrasta zepsucie obyczajów. Wobec tego obowiązkiem ro- dziców i wychowawców jest zastanowić się głębiej nad smutnym stanem rzeczy, poznać istotne jego przyczyny i obmyślić sposoby zaradzenia złu. Jak dotychczas widzimy, złu nie tylko się nie zapobiega, lecz raczej sprzyja i bardziej przyczynia się do upadku młodzieży. Pewien rzymski poeta (Juvenalis) zapytany przez rodziców, co uwa- ża za główną przyczynę zepsucia dzieci, odpowiedział, że główna przy- czyna leży zawsze w rodzicach. Odpowiedź tego mędrca zawiera wielką prawdę. Wystarcza jeden rzut oka, aby się o tym przekonać. Wielu jest ro- dziców, których nic nie obchodzi, że dzieci zaniedbują poranny i wieczor- ny pacierz, że nie uczęszczają do kościoła w niedzielę i święta; wielu ro- dziców pozwala dzieciom czytać to, co się im żywnie podoba, przebywać w towarzystwach nieodpowiednich; niemało jest rodziców, którzy obojęt- nością religijną sami zarażają swe dzieci; niemało jest domów, w których, Do duchowieństwa i wiernych diecezji wileńskiej 186

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==