Antologia_Tom_2.rtf
Templum Dei Mysticum, s. 112-114. Kiedy nale y mówi Nie chc jednak, by ktokolwiek milcza tam, gdzie koniecznie powinien mówi , ani te by ust powa wtedy, kiedy powinien zwyci a , zw aszcza je li jest szerzone czy bronione zdanie niebezpieczne czy mniej prawdopodobne i podst pna doktryna, a nawet pogl d ju pot piony. Od takich rozmów ja sam pragn trzyma si z daleka i wol nie by przy nich obecny. Je li jednak mia bym wzi w nich udzia , nie móg bym uchyli si od walki i obrony prawdy. Templum Dei Mysticum, s. 54-55. Odpowiedzialne u ywanie j zyka “Naradzali si , jak by podchwyci Go w mowie” (Mt 22,15). Pomy l, e j zykiem powiniene si pos ugiwa bardzo ostro nie, mówi ogl dnie, u ywa tylko dobrze wywa onych s ów, poniewa twój rozmówca ocenia ci w a nie wed ug tego, co mówi twe usta. Powszechnie jest przyj te, e na podstawie s ów ocenia si czyj wewn trzn warto . J zyk wyra a to, co jest w sercu. Czyni on wielu ludzi dobrymi, ale wielu te , nawet najlepszych, potrafi zdeprawowa , jak to mówi Aposto : “Wskutek z ych rozmów psuj si dobre obyczaje” (1 Kor 15,33; por. Jk 3,1-12). Teraz wi c zastanów si nad s owami, które wychodz z ust twoich. Zwa , czy swoim mówieniem wi cej nie zniszczy e , ni zbudowa e . Czy mo e przez opowiadanie pró no ci i niedorzeczno ci nie przyczyni e si do tego, e niektórzy ulegli rozlu nieniu, a mo e nawet zgorszeniu? Inspectio cordis , f. 88v. Zadanie zmys u w chu Wreszcie, mog oby si komu wydawa , e najmniej potrzebnym s ug naszej wi tyni jest narz d w chu; chyba e uznamy, i jego w a ciwym zadaniem jest obrona przed z ymi zapachami. W takim razie jednak w tpi , aby ten s uga czuwa przy drzwiach naszej wi tyni, eby, jak s dz , nie musia udawa pi cego. Tak bowiem lubimy zapachy, e skrapiamy nimi nie tylko chustki i r kawy, lecz ca e ubrania. Biada nam! Kim e my jeste my, którzy nic innego nie dostarczamy nozdrzom prócz pachnide . Prosz was, chrze cijanie, obud cie w ch sromotnie pogrzebany, obud cie, a eby nie dopuszcza do wi tyni Boga przykrego zapachu, je eli nie chcecie wpa lub by str ceni tam, gdzie panuje straszliwy i wiecznie dusz cy zaduch, gdzie niejeden ufryzowany cz owiek, wraz ze swym wydaj cym z wo pudrem cypryjskim, narzeka: “Niech gin loki, niech gin moje sromotne w osy, które trefi em cz sto niczym r k niewie ci !” Z ca ych si przy ó cie si do tego, a eby ci trzej s udzy duszy i cia a waszego – dotyk, smak i w ch – uczynili was takimi, do których odnosi si wypowied wi tego Króla,: “Nozdrza maj , ale nie czuj zapachu; maj r ce, lecz nie dotykaj ; [...], gard em swoim nie wydaj g osu” (Ps 115,6-7). Templum Dei Mysticum, s. 114-116.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==