Ad Honorem POLISH
66 wysiłku, jaki muszą podjąć, aby rozszerzyć swe serce i otworzyć je na przy- jęcie Boga i braci. Rozważanie Wiemy, jak wielkim zmaganiem duchowym naznaczone były początki naszej wspólnoty zakonnej, ile przeciwności i trudów musiał pokonać nasz Ojciec Stanisław, aby pozostać wierny wizji założenia nowego instytutu, którą odcisnął w nim Duch Święty. Dość wspomnieć pierwsze lata, kie- dy to po śmierci protektora marianów, biskupa Stefana Wierzbowskiego, jego następca zamierzał początkowo całkowicie skasować nowo powstałą wspólnotę marianów. Podobnie nie do przezwyciężenia okazało się zało- żenie naszego Zgromadzenia w oparciu o pierwsze Konstytucje marianów zatytułowane Norma vitae , chociaż w tym samym okresie, po soborze try- denckim, powstała przecież niemała liczba podobnych zakonów: bez regu- ły, w oparciu jedynie o własne konstytucje. Wspomnijmy tylko ważniejsze zgromadzenia, które Ojciec Stanisław osobiście znał, jak jezuici i pijarzy, na których się wzorował. Jedynie w naszym przypadku, jak się okazało, otrzymanie zatwierdzenia papieskiego wiązało się z koniecznością przy- jęcia obcej nam reguły. Wiemy także, że przez kilka pierwszych lat po śmierci Założyciela nasze Zgromadzenie przechodziło ciężką walkę du- chową o wierność charyzmatowi i własnemu charakterowi. Nazywamy ten okres rozproszeniem rostkowskim. Jednak okres najbardziej krytycznych zmagań duchowych naszego Zgromadzenia miał dopiero nadejść. Była to druga połowa wieku XIX i początek XX. Można powiedzieć, że przeciw- nik naszego zbawienia chciał za wszelką cenę zniszczyć naszą wspólnotę, doprowadzić ją do śmierci. „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i cia- łu, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw duchowym pierwiastkom zła na wyżynach niebieskich” (Ef 6, 12) – jak napomina nas św. Paweł w Liście do Efezjan. Walka duchowa to nie tylko jeden z wymiarów osobistej i indywidula- nej drogi wiary człowieka. Czasami redukujemy ją do spraw prywatnych, głęboko wewnętrznych i związanych z indywidualnym dążeniem do świę- tości. A przecież cały Kościół, jako wspólnota wierzących, atakowany jest przez zło osobowe, nazywane diabłem lub szatanem wraz z jego demona- mi. Tak jak Jezus poddany był diabelskiej pokusie, tak samo musi się z nią zmierzyć Kościół. W Kościele zaś my, zarówno jako wspólnota zakonna, jak i każdy z nas. Wymowne są słowa Apokalipsy: „I rozgniewał się Smok
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==