Zywot Stanislawa Papczynskiego

powrócił wkrótce do Nowego Sa˛cza. Ojciec moz˙ e po- dejrzewał, z˙ e za ta˛ ucieczka˛ kryje sie˛ jakis´ nowy kaprys i dlatego skłonił syna do powrotu do szkoły. Niebawem jednak miało miejsce inne wydarzenie, które przerwało dalsza˛ nauke˛ Janka; podczas uczniowskiej bijatyki wzia˛ł w obrone˛ swego brata Piotra. Obawiaja˛c sie˛ kary, znów uciekł do domu. Te˛ ucieczke˛ uwaz˙ ał za opatrz- nos´ciowa˛, bo połoz˙ yła definitywnie kres wszelkim kon- taktom ze zdemoralizowanym nauczycielem. Piotr na- tomiast udał sie˛ do miejscowych franciszkanów, gdzie zatrudniono go na stanowisku kantora w ich kos´ciele. Janek zas´ w Podegrodziu uczył sie˛ jeszcze przez pe- wien czas w szkole parafialnej, pomagaja˛c jednoczes´- nie rodzicom w gospodarstwie. Wkrótce ukon´ czył dru- ga˛ klase˛ gramatyki. Powoli wyrastał z wieku dziecie˛- cego i z dnia na dzien´ dojrzewał duchowo, poste˛puja˛c w cnotach. W tym czasie doszło do kolejnego zdarzenia, w któ- rym dos´wiadczył opieki Boz˙ ej. Noca˛, w s´rodku zimy, wracał z matka˛ wozem z Nowego Sa˛cza. Zamierzali przejechac´ przez zamarznie˛ty Dunajec, ale lód załamał sie˛ i konie wraz z wozem wpadły do wody. Wówczas chłopiec zeskoczył z wozu, przedostał sie˛ na drugi brzeg w poszukiwaniu pomocy i błagał ze łzami Boga, aby wybawił matke˛ z niebezpieczen´ stwa. I zjawili sie˛ ludzie, którzy wycia˛gne˛li z rzeki matke˛ i konie z wo- zem; zła przygoda zakon´ czyła sie˛ szcze˛s´liwie. BŁOGOSŁAWIEN´ STWO NA DROGE˛ Przyszedł czas usamodzielnienia sie˛ chłopca. Nalez˙ y przypuszczac´, z˙ e wówczas nie było w Podegrodziu trze- ciej klasy gramatyki ( suprema ) i trzeba było szukac´ szkoły daleko od rodzinnego domu. Janek Papczyn´ ski na pocza˛tku maja 1646 r. przybył do Jarosławia, aby 21

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==