Zywot Stanislawa Papczynskiego

„Nie maja˛c juz˙ nic wspólnego z tym s´wiatem, wzdy- chał jedynie do Niebieskiej Ojczyzny po niezasłuz˙ ona˛ korone˛, kiedy włas´nie zakon´ czył sie˛ wielki jubileusz, który w tym czasie obchodzono. Gdy czuł zbliz˙ aja˛ca˛ sie˛ s´mierc´, po odbyciu spowiedzi prosił o S´ wie˛ty Wia- tyk. Kiedy go przyja˛ł z wielka˛ poboz˙ nos´cia˛, poprosił o ostatnie namaszczenie, które przyja˛ł takz˙ e z wielka˛ czcia˛. Pragna˛c zostac´ rozwia˛zany z tym s´wiatem i byc´ z Chrystusem, w obecnos´ci braci (którym potem udzielił swego błogosławien´ stwa), w niewysłowionym porywie serca i poboz˙ nos´ci, ws´ród modlitewnych wzdy- chan´ , ciałem osłabiony, lecz przy całkiem zdrowych zmysłach, obejmuja˛c krzyz˙ Pana, najspokojniej oddał dusze˛ Bogu”. Takz˙ e Leporini pisze, z˙ e o. Stanisław od Jezusa Maryi Papczyn´ ski oddał swa˛ dusze˛ Bogu, obejmuja˛c i całuja˛c krzyz˙ w s´wie˛to stygmatów s´w. Franciszka, 17 wrzes´nia 1701 r. wieczorem, gdy słon´ ce znikło za horyzontem. Ostatnimi dosłyszalnymi słowami, jakie wypowie- dział o. Papczyn´ ski, były słowa psalmu, którego tres´cia˛ jest modlitwa człowieka ne˛kanego długa˛ choroba˛ i zwracaja˛cego sie˛ do Boga z pros´ba˛ o ratunek: „W re˛- ce Twoje, Panie, polecam ducha mego” (Ps 31,6). Tak umilkła pies´n´ jego z˙ ycia, a bracia, zgromadzeni przy łoz˙ u s´wia˛tobliwego ojca, długo wsłuchiwali sie˛ w owa˛ szczególna˛ cisze˛ – drogocenniejsza˛ od s´piewu. Odszedł cicho w mrok, ale moz˙ emy ufac´, z˙ e napotkał w nim Matke˛ Najs´wie˛tsza˛ i otwarte ramiona Ojca Nie- bieskiego. Wyszyn´ ski pisał, z˙ e o. Stanisław przez całe swoje z˙ ycie był wielkim czcicielem Błogosławionej Dziewicy Maryi i z˙ arliwym obron´ ca˛ Jej honoru, dlatego Chry- stus Pan obdarzył go podwójnym przywilejem: po pier- wsze zakon´ czył z˙ ycie po złoz˙ eniu profesji na Regułe˛ 144

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==