47 przyjaciół, którzy widzą, czym i jak żyjemy w realu, są konkretnym wyzwaniem dla prawdziwych mężczyzn. Wobec tego nie ma potrzeby tworzenia sztucznych enklaw realizowania męskości w kolejnej serii komputerowych rozgrywek, w których nie bierze się odpowiedzialności za nic, a tym bardziej za nikogo. Istnieje natomiast potrzeba jasnego ukazania naprawdę ciekawej, pełnej nieprzewidywalnych wyzwań formy życia konsekrowanego, jaką jest życie w apostolskiej wspólnocie zakonnej marianów. Przy czym trzeba nam tutaj pamiętać o słowach naszego świętego współbrata, Ojca Stanisława, który jednoznacznie stwierdza, iż „sam stan zakonny nikogo nie zbawia, lecz życie zakonne”4. I może już na tym etapie, w tych właśnie słowach, znajduje się jedna z odpowiedzi na pytanie: dlaczego więc nie ma dzisiaj w Europie zbyt wielu kandydatów, którzy chcieliby dzielić z nami takie życie, jakie my dzisiaj prowadzimy? Może uwierzyliśmy, że sam stan zakonny już jest wystarczającym gwarantem wszystkiego, a zapomnieliśmy o tym, że trzeba zacząć po prostu żyć życiem konsekrowanym, do którego zostaliśmy zaproszeni. To nie my robimy łaskę Bogu, że odpowiadamy na Jego powołanie, ale to On nam okazał i okazuje łaskę (EE 5; por. VC 17), dzięki której możemy naprawdę żyć konsekracją zakonną, a nie tylko udawać. A więc niech każdy odpowie sobie na pytanie: czy jestem naprawdę konsekrowany, czyli oparty na Bogu, czy tylko taką deklarację kiedyś uroczyście podpisałem w dniu pierwszej bądź wieczystej profesji, a teraz wypełniam mniej lub bardziej skrzętnie podstawowy pakiet zobowiązań, bo to jest wyzwanie na moją małą z namaszczeniem czczoną miarę? Konsekrowany – daleki od dezercji Wszystkie osoby konsekrowane Bogu, a wśród nich mężczyźni, na mocy szczególnego powołania, jakie otrzymali (zob. VC 14), są wezwani do tego, by w wierze „wejść w komunię z Bogiem do tego stopnia, że kiedy stojący i przechodzący obokmówią: zejdź z krzyża, Bóg go opuścił, zobaczymy, czy przyjdzie, aby go wybawić (zob. Mt 27, 40-43), albo nawet gdy człowiek sam odczuwa jakby w tej komunii nie był i został opuszczony, to jednak wytrwa i pozostanie w przeżywaniu tego opuszczenia, aby doświadczyć, że ostatecznie Pan go nie opuścił (zob. np. Lm 3, 28-33). Tak było z Jezusem na krzyżu”5. Ten najwyższy wzór – życie Jezusa Chrystusa, Boga i czło4 Św. Stanisław Papczyński, Wejrzenie w głąb serca, w; Św. Stanisław Papczyński, Pisma zebrane, PROMIC – Wydawnictwo Księży Marianów MIC, Warszawa 2016, s. 515. 5 Z. Kiernikowski, Formacja wiary wyzwaniem Roku Wiary, w: Teologiczne Studia Siedleckie Rok IX (2012), s. 14.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==