w nauce. Był dobrym matematykiem, więc często inni korzystali z jego dobrze odrobionego zadania. Trudności miał z językiem niemieckim, zwłaszcza w czytaniu. Mówił zawsze powoli i jak trzeba było przeczytać po niemiecku jakiś długi wyraz, to miał z tym kłopot. Zawsze był uśmiechnięty, uczynny i uprzejmy dla kolegów. Nie zrobił nigdy nikomu żadnej przykrości, a raczej jedynie przysługę. Nikt nie miał do niego żadnej pretensji, że w czymś uchybił. Był solidnym człowiekiem i bez zarzutu. Był wybierany sędzią w samorządzie szkolnym do rozstrzygania wszelkich nieporozumień, co daje świadectwo o jego charakterze”. Pamiętamy, że Jerzy – jako zakonnik i uczeń – mieszkał w klasztorze drujskim, w którym warunki życia były oczywiście typowo zakonne, wymagające hartu ducha. Tak opisuje je ówczesny wychowanek, późniejszy kapłan i biskup Czesław Sipowicz: „Życie w Drui było ujęte w ścisłe ramy porządku dziennego, który był wiernie przestrzegany. Po wielu latach mojego życia zakonnego i po tylu wizytacjach najrozmaitszych domów zakonnych mariańskich i niemariańskich rzadko mogłem spotkać tak surowy tryb życia, jaki mieliśmy w Drui. Już samo wstawanie o godzinie czwartej rano, zwłaszcza w okresie zimy, było wielkim umartwieniem, podobnie jak modlitwy i rachunki sumienia na klęczkach w zimnym kościele lub w nieogrzanej kaplicy. Posiłki były skromne, a różnego rodzaju prace ojców, kleryków i braci ciężkie”. 127
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==