Pisma-zebrane-Papczynski.indb

1205 panegiryk liryczny Są tutaj kształty kochanej ojczyzny, liczne wskazania światłego monarchy; wśród tego najwyższym blaskiem jarzy się wiara wyryta w sercu; daj napoju, Ojcze, daj nam czystego napić się dogmatu którego splamić nie mogła sromotą żadna oznaka swobodnego zmysłu! Cóż mam powiedzieć, wieszcz, o pięknych wzorach przejętej w dziedzictwie skromności? Trwa biel niesplamiona i błyszczą sarmackiej prawdy pomniki we wzniosłym złożone sercu. Nie przyprószyła Ci głowy siwizna, lecz prostoduszność wolna od podstępu chytrego; śnieżnobiały zewsząd słuszności stały blask i sławnej wytrwały zamiar uczciwości. Za nic masz prywatne straty i przyjacielem jesteś wielkim publicznego dobra. A dalej, któż tu szczodrej dary przemilczy prawicy, które ubogich z ciężkiej wyzwalając biedy lub ich podnosząc, czynią szczęśliwymi? Któż świątyń, powiększonych nowymi darami, ani pięknego blasku ołtarzy chwałą uskrzydlonej pieśni sławić nie będzie ku zazdrości wielu? Lecz opuszczę świątynie – sala, sala świętego senatu wabi ku sobie mnie, przychodzącego wieszcza: nie cofnę się, wejdę, chociaż innym zakazane wejście, i zobaczę Ciebie brzemiennego zdrowymi radami, gorliwego ciężarem sądów, skutecznego w mowie wdzięcznej, z serca płynącej. Jeżeli doradzasz, że nawet niegodziwym wrogom dać należy pokój, gdy żołnierz ustępuje z walki, pokazujesz, że nie ma pod słońcem

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==