Pisma-zebrane-Papczynski.indb

ukrzyowany mówca 1084 Jezus jednak ucieka [od niej], nie odzywa się do niej i gardzi niby psem, i robi wrażenie jakby miał do niej wstręt. A tu przeciwnie, jakby ścigał tę Samarytankę, nawet gdy ona opiera się Jego na- tchnieniom”. O, ślepa Samarytanko! Istoto płocha, swawolna, zmysłowa, rozpustna, pałająca żądzą; pełna pożądliwości ciała, oczu, pychy żywota i rozkoszy tego świata! Daj, (błagam cię na twoje zbawie- nie), daj się napić swemu spragnionemu Zbawicielowi; ofiaruj Mu siebie samą! Dlaczego odwlekasz swe nawrócenie? Oto mę- czy się, szukając cię, zmęczony siada, siedząc, czeka odpowied- niej chwili, by przemówić do ciebie przez święte natchnienia i na inne sposoby. I gdy On ponawia te wysiłki, ty lekceważysz. Ofia- rowuje ci siebie, ty uciekasz. Pokazuje jak jest skłonny i chętny przebaczyć ci tak liczne i ciężkie grzechy, a ty tego nie widzisz. Prosi wreszcie o napój twoich łez, a ty nie udzielisz? Nie szuka On bowiem czego innego, prosząc: „daj mi pić”, jak tylko czystej wody ze źródła twoich oczu. Ale przechodzę już do ostatniego pragnienia mego Pana. Wi- siał On na wysokim drzewie pośród dwóch łotrów cały pokryty niezliczonymi ranami, z przebitymi rękami i nogami, poraniony koroną cierniową, a oprócz tego oszkalowany zjadliwymi szyder- stwami bluźnierców. Słońce, zatrwożone tak strasznym wido- kiem i tak ogromną zbrodnią ludzi wobec swego Stworzyciela, skryło się sprzed ich oczu. Cały świat pokryła ciemna noc. Po- nadto jęczy ziemia, grzmi niebo, pękają skały, rozdziera się za- słona w świątyni. Cała przyroda jest wzburzona. Tylko Jezus, trwając niewzruszenie w niewymownych mę- kach, powolnym głosem woła: „Pragnę”. Tu Magdalena, gorąco współczując swemu Wybawcy, w milczeniu lamentowała: Ach! „Pragnę” – wołasz; brak tym skałom wody. Jedynie z oczu płyną strumienie, pij je. Nie co innego uczyniła Najświętsza Rodziciel- ka i pozostałe niewiasty obecne przy tej najsmutniejszej tragedii: ofiarowywały Ukochanemu Zbawcy swoje łzy dla zaspokojenia Jego pragnienia. Sam jeden żołnierz, rzadko skłonny do litości, nową nikczemnością pobudził pragnienie niebieskiego Cesarza: „Włożywszy na hyzop gąbkę pełną octu, podali do ust Jego” (J 19,

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==