Moj Udzial 2018

znajdujące się w trumnie nie tylko zalała woda, ale zostały zmiaż- dżone zrujnowaną, przegniłą obudową i trumną oraz zmieszane z błotem. Bo po upływie niemal 40 lat od śmierci o. Stanisława, kiedy o. Kazimierz otrzymał tajemniczy sygnał, wtedy wydobył kości o. Stanisława z błota i umieścił w lepszych warunkach. Tym- czasem inne zwłoki, nawet w bardziej sprzyjających warunkach, zaraz cuchną i już po dwudziestu kilku latach ulegają rozkładowi. Świadek Magnuszewski zeznaje w procesie poznańskim, że już w czasie pogrzebu przy grobie Założyciela został cudownie uzdrowiony br. Narcyz. Liczni świadkowie – można powiedzieć – chórem mówią, że chociaż zwłoki tego czciciela Niepokalanej zostały pochowane pod podłogą kościółka i ani nie zostały przysy- pane ziemią, ani też zamurowane, a tylko otoczone i nakryte z wierz- chu balami, nie wydawały żadnego trupiego odoru. Po własnym doświadczeniu (analogia) mogę sądzić, że kiedy o. Kazimierz otrzymywał znak i usłyszał w swoim sercu pytanie Założyciela: „A gdzie jest moja trumna?”, wtedy otrzymał też wiel- kie światło o wyjątkowej jego świętości 1 . To tłumaczy tak wielką gorliwość i naleganie o. Kazimierza o beatyfikację oraz podej- mowane przez niego liczne inicjatywy. Opatrzność Boża uświa- domiła mu też potrzebę zabezpieczenia cennych szczątków i dlatego z takim staraniem i pietyzmem odszukał, zebrał i zabezpieczył wszystkie kości i kosteczki. Dzięki Bogu więc możemy się teraz cieszyć, że je niemal wszystkie posiadamy. Bakterie powodujące rozkład zwłok nie miały przez jakiś czas mocy nad ciałem bł. Stanisława, a potem przez 300 lat nie zdołały zamienić w proch kości należących do tego wielkiego czciciela Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. 27 1 Prot. Bals.Vita, s. 95, § 14; por. też DW 2, s. 24/44; Pisma KW, s. 53.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==