przyszedłem, aby służyć. proboszcz irkucki (1856–1894) 150 krainy wynosiła od kilku tygodni do kilku lat. Wiązało się to też z rotacją zesłańców i przesiedleńców, zwłaszcza wojskowych. Jedni wyjeżdżali, a przybywali nowi z Królestwa, ale już do innych miejsc, żołnierze bywali przenoszeni do innych placówek. Informował o tym raport ks. Haciskiego: Marszrut nie może być jednakowy, bo jak którego roku znajdują się w jakimś zakątku katolicy, tam się wyjeżdża, a gdy przeniesieni zostaną w inne miejsce lub nowo przybyli w świeże miejsce, to marszrut tym samym musi być zmienionym. [...] Głównie więc, prawie co rok, dojeżdża się w dwa punkta najbardziej oddalone – do Jakucka 2790 i Miniusińska 1110 wiorst.147 Rzewny opis spotkania z irkuckim proboszczem i przeżycia wiernych opisał pamiętnikarz Ruciński: Władze nerczyńskich kopalni wyznaczyły na nabożeństwo obszerny dom w Głównym Zawodzie. Urządził się ołtarz, do ozdobienia którego każdy chciałby się przyczynić. Znoszono dywaniki, lichtarze, świece, obrazki święte. Z rana ksiądz spowiadał licznych grzeszników i Mszę odprawiał. Nad wieczorem bywały krótkie nieszpory. W czasie sumy zamiast organów śpiewaliśmy [...] Kiedy ranne i inne pieśni na piękną nutę. Śpiew nasz zwabiał inżynierów jak na koncert. Po nabożeństwie zabieraliśmy proboszcza na obiad [...]. Było niezbyt bogato, ale gościnnie i szczerze. Tak upłynęło kilkanaście dni i pożegnaliśmy proboszcza. Do zobaczenia za rok.148 147 Relacja ks. Haciskiego, cyt. za: A. Majdowski, Kościół katolicki w Cesarstwie Rosyjskim, dz. cyt., s. 38. 148 J. Ruciński, Konarszczyk 1838–1878. Pamiętniki zesłania na Sybir, Lwów 1895, s. 111.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==