308 październik guz zaczął rosnąć na twarzy. Po dwóch tygodniach guz powoli zanikł. Wierzę, że stało się to na skutek uzdrowienia, które zostało mi darowane w czerwcu. Nie poddałam się żadnemu leczeniu, moją jedyną kuracją była modlitwa. Mój lekarz onkolog spodziewał się wystąpienia większej liczby guzów i przygotowywał się do leczenia wielu objawów. W październiku, oczekując w napięciu na wizytę u lekarza, trafił do moich rąk magazyn „Marian Helpers”, który otworzyłam na rozdziale „Łaski otrzymane”. Moim pragnieniem było proszenie o dobry wynik badania lekarskiego, powstrzymywała mnie jednak myśl: „Jakże mogę modlić się do kogoś, czyjego imienia nie umiem nawet wymówić i o kim nic nie wiem!”. Ale wtedy przeczytałam artykuł „Pielgrzymując z Założycielem Marianów”, autorstwa o. Józefa, marianina, który opowiadał o tym, jak gorliwie o. Stanisław Papczyński wspierał dusze czyśćcowe. Wówczas poczułam z nim łączność, gdyż również ofiaruję swój czas na modlitwie w intencji dusz czyśćcowych. AA /Bridgeton, NJ/
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==