MYSLI

183 czerwiec 24 Założywszy, że twój zakon jest ową bramą Chrystusa, rozważ, że dostępują zbawienia zarówno ci, którzy przez nią wchodzą, jak też ci, którzy wychodzą. To znaczy, że nie tylko ci zakonnicy wchodzą do życia wiecznego, którzy, raz przyjęci w mury klasztorne, nigdy nie ukazując się publicznie i nigdy na krok nie wychodząc na zewnątrz, ustawicznie oddają się tam samotności, modlitwie, pokucie i nabywaniu innych cnót; ale życie wieczne zostało obiecane również tym, którzy wychodzą do świata, przynagleni czy to posłuszeństwem, czy miłością dla niesienia pomocy, czy to zakonowi, czy też bliźniemu, chociaż z tego powodu nie są w stanie należycie zadośćuczynić obowiązkom wspólnym swego zakonu. Przebywając wśród ludzi świeckich, nie mają bowiem takich ułatwień w modlitwie, rozmyślaniu, odprawianiu czytania duchownego, prowadzeniu rozmów duchowych i innych tego rodzaju ćwiczeń, jak ci co przebywają w domu zakonnym. Ponieważ jednak wyszli stąd przez bramę miłości czy też posłuszeństwa, nie zostają pozbawieni swoich zasług i nie ponoszą szkody dla zbawienia. [Wejrzenie w głąb serca, cz. I, Wtorek Zielonych Świąt]

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==