Listy polskie 2018

wyroku będzie zależało uniewinnienie lub też kara, którą poniesie ks. dzie- kan święciański. Jeżeli on zawinił w takim stopniu, jak pisze Ks. Prałat To- karzewski, nie znajduję słów na wyrażenie mego oburzenia względem de- likwenta, a zarazem najgoręcej przepraszam Pana Prezydenta za wszyst- ko, co mogło Go słusznie obrazić ze strony ks. dziekana w Święcianach. Proszę przyjąć wyrazy mojej głębokiej czci i wysokiego poważania. Uniżony sługa † Jerzy Matulewicz Załącznik 1 List ks. M. Tokarzewskiego, kapelana Prezydenta RP, do biskupa Jerzego Matulewicza. Kopia uwierzytelniona: LCVA, 1674, 2, t. 31, k. 2 [Wilno], 16 października 1923 Wasza Pasterska Mość, Najdroższy Księże Biskupie, Dzisiaj miałem zaszczyt w towarzystwie dwudziestu kilku osób być w świcie p. Prezydenta, kiedy wStaroświęcianach szedł przez miasto do ko- ścioła. Za nami szli parafianie głośno wymyślając na miejscowego probosz- cza, że, jak się wyrażali, „ma zrobić w kościele jakąś szykanę Prezydento- wi”. Twierdzili, iż 1) „nie chciał udekorować kościoła”, 2) „nawet pokrow- ców ze sztandarów kościelnych nie pozwolił zdjąć”. Myślałem, że są to zwykłe wymysły wrogów osobistych proboszcza. Niestety, parafianie mówili prawdę. Na własne oczy przekonaliśmy się, że mówili prawdę. Całe zachowanie proboszcza, mowa, nawet ruchy przy Mszy Świętej świadczyły o braku taktu, wyrobienia i elementarnej kultury. Pan Prezydent nawet, który jest tak pobłażliwy, skromny i niewyma- gający, wychodząc z kościoła, nie podał ręki proboszczowi, a mnie za- pytał: „Czy Prałat zauważył, iż proboszcz śpiewając opuścił « nostrum »?”. I istotnie tak było. Zauważyli to wszyscy i wszyscy do żywego są oburzeni. 607 Do prezydenta Stanisława Wojciechowskiego

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==