Listy polskie 2018

mogłem tej nocy. Już się uspokoiłem i myślę brać się do nowej pracy. Wiem, że krzyże mnie czekają, ale przecież P. Jezus nie przyrzekł nas inną drogą prowadzić. Bardzo chcę przyjechać do Warszawy, muszę przecież zabrać nieco rzeczy i pozałatwiać sprawy. Nie wiem, kiedy mi się uda wybrać w drogę. Czekam, może czasy nieco się zmienią i przejazd będzie ułatwiony, obec- nie jeszcze trudno o przepustkę. Otrzymałem listy nadesłane przez ks. prof. Miłkowskiego, obecnie przywiozła p. Stankiewiczówna. Podobno galicyjskie i lubelskie gazety już mnie porządnie schlastały. Sam nie czytałem tych gazet, ale mnie mówiono. Dotychczas tu żadne ga- zety polskie nie dochodzą zWarszawy i o tamtejszych wypadkach wiemy tylko z gazet niemieckich. Ile jest racji w tych pisaninach galicyjskich o mojej osobie, tyle i w tych alarmujących i strasznych wiadomościach o działalności ks. Dworanow- skiego, Totoraitisa i Marianów. Ks. Totoraitis nigdy żadnych memoriałów nie podpisywał. Ks. Dworanowski podpisał razem z innymi księżmi prośbę, by J. E. Biskup 1 przynajmniej dla Litwinów otworzył seminarium. Władze okupacyjne postawiły warunek, że otworzą seminarium, o ile biskup zgodzi się, że wykłady będą prowadzone tylko po łacinie i po litewsku, a rektorem będzie Litwin. Dla Polaków zaproponowano otworzyć wTykocinie semina- rium, za nakreśloną przez władzę okupacyjną granicą między Litwą a Pol- ską. I J. E. Biskup zgodził się otworzyć w Sejnach dla Litwinów semina- rium, a wTykocinie nie, gdyż powiedział, że Polacy będą korzystali z semi- narium wWarszawie i Włocławku. Tak samo władze okupacyjne stanow- czo zażądały, by ks. prałat Błażewicz wyjechał do swej parafii wBargłowie, a J. E. Biskup – nominat Jałbrzykowski wyjechał z Sejn za granicę ustano- wioną, do Polski. Inaczej zagrażało wywiezienie. J. E. Biskup się zgodził na to, cóż miał robić? Skoro tylko wróciło więcej księży z Rosji, ks. Dworanowski zrzekł się dekanii. Wpływu na J. E. ks. Biskupa ks. Dworanowski nie ma. J. E. Biskup uformował Kurię w Sejnach i przy jej pomocy rządzi. WMariam- polu był tylko gościem dwa razy. Ostatni raz bawiąc tu tylko wypoczywał i żadnych spraw nie poruszał. 1 Antoni Karaś. Do ks. Leona Kulwiecia MIC 376

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==