Listy polskie 2018
słałem powtórnie prośbę, poparłszy ją nowymi a jeszcze silniejszymi ar- gumentami 1 . Ale jeszcze nie mam odpowiedzi. Gdyby się udało uwol- nić z Kielc, mógłbym łatwiej poświęcać się zamierzonej pracy koło Sto- warzyszenia, a i innym pracom mógłbym łatwiej się oddawać, byle tylko Bóg dał zdrowie. W ostatnich czasach znów niektórzy księża wyrażali chęć, że chcie- liby żyć w ściślejszej łączności w Stowarzyszeniu. Szczególnie między młodymi znalazłoby się dużo kandydatów, gdyby nie ten upór i uprzedze- nie ze strony starszych. Oby Bóg dał, żeby to minęło. Zresztą sądzę, że nie ma się co tak bardzo bać; bo i cóż może być złego. Aznów tak bardzo się rachować i zbyt ulegać roztropności ludzkiej, to nigdy do niczego się nie dojdzie. Dlaczego socjaliści nie czekają? Robią swoje, a skutki ich roboty widzimy. Amy ze swym zimnym rozumem i wyrachowaniem zostajemy i dajemy porywać lud socjalistom. Całuję ręce Drogiego Ojca, proszę o modlitwę i o słówko odpowie- dzi. Miałbym jeszcze wiele do pisania, ale już i tak zbyt długi list. Ks. J. Matulewicz PS. Prawda, nie mamy książeczek z ustawami. Może by Drogi Ojciec mógł co na to poradzić; może jeszcze są w Krakowie? 1 Pismo J. Matulewicz z 19 IV 1905 r. (w zbiorze listów łacińskich). Do o. Honorata Koźmińskiego 356
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==