Antologia_Tom_2.rtf
jednak z pokory wi tej wszystko przyczynie wi tego Raphaela przypisywa , do którego nabo e stwa i mnie namawia . [...]. Te jako prawdziwe wiadectwa wi tobliwo ci Wielebnego Stanis awa Papczy skiego mnie dobrze wiadome z szczero ci sumienia zeznawam i potwierdzam, tak i ka dy którykolwiek je ode mnie kiedy s ysza , bezpiecznie na nie, jako ode mnie s yszane poprzysi c mo e i ja sama poprzysi c przed Bogiem i S dziami, gdzie trzeba b dzie, deklaruj si , bo B ogos awie stwa Jego og oszenia serdecznie pragn , wiedz c, i zapewne by M wi tobliwy i dla tego nie w tpi c, i teraz jest w asce i w Chwale Bo ej, którego przyczyny sama wzywa nie wzgardzam. Siostra Otolia, dominikanka, APS 5, f. 32r-33r. *** Jak za w drog [do Portugalii] puszcza si b dziemy, nie zaniecham oznajmi , i po egna , tylko z tym dok adem, abym zas ychn o Procesie naszego wi tego Instytutora, któremu z mojej strony ja wiadectwo daj , i wielkim wi tym jest, jakosz Jego w wielu okazjach nie raz przyczyny od Boga dozna em i dot d doznaj , za osobliwego go sobie Patrona mego i ca ej Kongregacji naszej obrawszy, za którego opiek nie jestem zawstydzony, i owszem, z wielu wypadków zostaj [szcz liwie] wyrwany. O. K. Wyszy ski, List do o. K. Polaka , DW 3 , f. 22r. *** Ale ja obliguj Waszmo Pana i Dobrodzieja aby im [tj. Marianom] pobudk do tego dawa : b dzie to nagrod niezmiern przez przyczyn S ugi Bo ego, który jak wi tym by , tak i wi tym jest i króluje z Chrystusem w niebie, bo gdy spraw Jego kiedykolwiek promowujemy, zaraz nam si zaczyna niejedno darzy , gdy ustajemy, to nam si odmiana czyni. O. K. Wyszy ski, List do rodzonego brata, 2 lutego 1753 r.; DW 2 , s. 23-24. Erem staje si sanktuarium Prawd by o i jest, e s awa wi to ci S ugi Bo ego, która rozesz a si szeroko, ci ga a do tego m a wi tego do Pustelni, jak do wyroczni, wielu w ich utrapieniach, tak e zaniedbany z pocz tku le ny erem, zacz by z czasem uwa any powszechnie za sanktuarium, a to dlatego, e wielu st d odchodzi o pocieszonych, a tak e w sumieniu uspokojonych i rozradowanych; jednych wspiera modlitwami, innym pomaga zbawiennymi radami, wielu chorych dzi ki jego modlitwom powraca o do dawnego zdrowia; wskutek tego przez wszystkich dooko a by og aszany za wi tego. Zapa kowicz, APS 10, f. 61r., a. 16.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==