Antologia_Tom_2.rtf

Amen – Niech si stanie! Moi s uchacze, je li staro ytni poganie zas uguj na pochwa dlatego, e wynale li wiele sposobów dla zjednywania, czczenia i wychwalania swych bogów, to na pewno prawowierny Ko ció powinien by darzony najwi kszymi hymnami pochwalnymi za to, e dla ub agania Prawdziwego Boga czy te dla oddawania Mu chwa y wprowadzi wiele hymnów i modlitw. Wykaza przy tym tak pomys owo i rozs dek, e nie tylko na poszczególne dni, lecz na godziny i pewne chwile zaleci swym uczniom okre lone sposoby proszenia i chwalenia Boga. Ale nie móg wynale niczego równie godnego pochwa y i owocnego, jak to jedyne s owo “Amen”, nadaj ce si do zako czenia ka dej modlitwy. Gdy bowiem pilniej je rozwa am, dostrzegam, e nie oznacza ono niczego innego, jak “Niech si stanie”, czyli wypowiedzenie jednego czy drugiego ma to samo znaczenie. Gdy za ju kto nie widzi jasno niebieskiego wiat a, tym s owem “Niech mi si stanie” – mo e bardzo skutecznie przed o y Bogu b agalne pragnienia i w ogóle przez nie wla tak wiele ciep a w modlitw , jak wiele przekazuje go krew ludzkiemu cia u. Z pewno ci pro ba, od której s zale ne te ogniste w gle: “Niech si stanie” i ”Amen” powinna by bardzo gor ca. Widzimy, e dzieje si przeciwnie wtedy, gdy nie s yszymy s owa rodz cego ogie . Oczywi cie, wtedy stygn wszystkie pro by, które nie s rozgrzewane gor cymi p omieniami pragnie , a nawet zupe nie ustaj , gdy s pozbawione s ów “Niech si stanie” czy “Amen”, które s jakby ogniem roz arzonych pragnie . Czym przy strza ach pióra, tym przy modlitwach s s owa: “Niech mi si stanie” i ”Amen”. Dzi ki piórom strza y lec wy ej, a gdy ich nie maj , pe zaj po ziemi i nie osi gaj celu. Pozbaw modlitwy piór “Amen” czy “Niech si stanie”, jakie s do niej do czone, a na pewno nie wzbije si do gwiazd, nie przeniknie Bo ego Serca, nie osi gnie celu, który zamierzy e . Doskonale pokaza Przedwieczny Stwórca wszechrzeczy, jak wielkie znaczenie ma to s owo, jak wag , jak wielk warto , skoro przez nie stworzy ca y wszech wiat. Powiedzia Bóg: “Niech stanie sklepienie po ród wód i niech ono oddzieli jedne wody od drugich, i tak si sta o” (por. Rdz 1,6). Nast pnie, kto sprowadzi z nieba Syna Bo ego i przyci gn do ona Niepokalanej Dziewicy? Nie co innego, jak s owo “Niech si stanie”. Rzecz t potwierdz wiadectwem pewnego Doktora, który mówi: “Jak po s owach «To jest Cia o moje», natychmiast pod postaciami sakramentalnymi staje si obecny Chrystus, tak samo po owych s owach «Oto ja s u ebnica Pa ska, niech mi si stanie wed ug twego s owa» ( k 1,38), Chrystus sta si obecny i ukszta towany w onie Maryi. [...]. O Niebiosa! jaka wielka si a tego s owa! jaka pot ga! jaka moc! Porusza zawiasy, amie rygle, otwiera bramy! Jakby jakim m otem nale y uderza nim w bram niebiesk , do czego zach ca sama Prawda: “Ko aczcie, a otworz wam” (Mt 7,7). Moi s uchacze, jakimi m otami b dziemy ko ata ? Nie innymi, jak tylko s owami “Niech si stanie” i ”Amen”. Te pot ne m oty s najodpowiedniejszymi narz dziami do otwarcia nieba. Skoro rzecz tak si przedstawia, s usznie powinien by wys awiany za to nasz prawowierny Ko ció , e nauczy nas tymi s owami ko czy ka d modlitw . S usznie te nie nale y nigdy tych s ów opuszcza na ko cu adnej modlitwy czy to przez niedbalstwo czy z jakiego lekcewa enia. Natomiast powinny by one zawsze u ywane jak najodpowiedniejsze strza y do ugodzenia Boskiego Serca i jako najw a ciwsze m oty do odryglowania bram niebieskich. Najlepiej i najskuteczniej modli si ten, kto na ko cu modlitwy dodaje “Amen”. Prodromus, s. 16-19.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==