Ad Honorem POLISH

71 wzajemną pomoc w trudnościach, przez gorliwy udział w troskach i do- świadczeniach Kościoła. Rozważanie Misterium Niepokalanego Poczęcia Matki Pana wyraża uprzedzającą wszelkie ludzkie działanie miłość Boga i Jego pragnienie, aby obdarowywać swoje stworzenie i aby Jego miłość była przyjęta. Jest znakiem zachowania od grzechu, zachowania od śmierci wiecznej, a w naszym przypadku także wyzwolenia od grzechu. Jeśli popatrzymy w taki sposób na historię nasze- go Zgromadzenia, to zauważymy, jak konieczne było, aby to misterium – na podobieństwo Maryi – wyraziło się w duchowości całej wspólnoty, nie tylko Założyciela i poszczególnych jej członków. I faktycznie wyraziło się w naszej historii. Jest to dla nas znak, że Bóg nas miłuje i chroni od zła. A jeśli je popełniamy, wyprowadza nas z upadku, odradza i na nowo udzie- la łaski. Także w wymiarze wspólnotowym. Może się zdarzyć, że określony instytut zakonny wyczerpał swoją misję i jego życie – tak jak życie ludzkie – dobiegło końca. I były takie wspól- noty, jak choćby zakony rycerskie. Mamy w swojej historii doświadczenie, które mówi nam, że Bóg w swojej Opatrzności chce, aby nasze Zgroma- dzenie istniało. Było to dzieło odnowy przeprowadzone przez bł. Jerzego Matulaitisa, przez które Bóg zachował naszą wspólnotę od śmierci. Dzięki temu historycznemu wydarzeniu dziś możemy powiedzieć, że dzieło od- nowy dla nas, jako wspólnoty, jest pieczęcią doświadczenia charyzmatu Niepokalanego Poczęcia Matki Pana: uprzedzającej i dającej życie miłości Boga oraz wyprowadzania stworzenia z nędzy, grzechu i błędów, aby je napełnić swoją łaską i odnowić. Duch Święty ciągle podtrzymuje i ożywia swój charyzmat złożony w naszej wspólnocie. Dokonuje tego dzieła nawet pomimo naszej niewierności i nawet wtedy, kiedy tracimy nadzieję na Jego opatrznościowe działanie. Niezwykle wymowne są słowa listu napisanego przez ojca Wincentego Sękowskiego do bł. Jerzego Matulaitisa: „O sobie zaczynam wątpić, czy dane mi będzie oglądać to zmartwychwstanie Zgro- madzenia, które dziś wobec świata umarłym jest, czy też nie. Pomimo to jednak wszystko poświęcę i uczynię to, co w mocy mojej będzie”. Pół roku później, widząc, że jego stan zdrowia stale się pogarsza i że dzieło odnowy wspólnoty napotyka ogromne trudności, pisze kolejny list do bł. Jerzego z niezwykle dramatycznym pytaniem: „Czy jest choć jaka iskra nadziei, czy też opuścić ręce i przygotować dwie trumny: jedną dla siebie, a drugą dla Zgromadzenia?”.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==