40 niektóre rzeczy są przed nami ukryte, a inne nadmiernie wyeksponowane. Narcyz wyłania się z mroku – najsilniej oświetlone są ręce, twarz i jedno kolano. Niestety światła kierunkowego nie widać – światło wychodzi jak gdyby z niego samego, co można też zinterpretować, że on sam nie potrzebuje światła innego, pozwalającego mu się doświetlić z zewnątrz, by lepiej zrozumieć siebie i swoją relację z otaczającą go rzeczywistością. Już ten krótki opis otwiera całą mapę ścieżek interpretacyjnych, czasem nawet bardzo subtelnych. Wrażliwości każdego z podejmujących ten dzień skupienia pozostawiam dopowiedzenia, a bardziej dociekliwym polecam pędzel i farby, by sami pokolorowali odbicie własnego oblicza. Czynność niespecjalnie obca duchowej spuściźnie Zgromadzenia, bo już sam Ojciec Założyciel pisał: „Zostawiam obraz mej osoby ciekawym do oglądania, obraz zaś życia Pana mojego, Jezusa Chrystusa, [zakonnikom] do naśladowania”.3 Dla udoskonalenia własnego warsztatu malarskiego, jak i dla odróżnienia obrazów współczesnych narcystycznych bohaterów od raczej mającego niewiele wspólnego z nimi wizerunku naszego Ojca Założyciela, zacytuję obszerniejszy fragment z artykułu Karoliny Lewestam z 2 lutego 2021 roku – nomen omen – dnia, w którym obchodzimy święto Ofiarowania Pańskiego, przypominający historię mitologicznego Narcyza. „W Przemianach Owidiusza czytamy, że Narcyz (jego imię pochodzi od greckiego narke, które oznacza odrętwienie, odrzucenie) był pięknym synem Liriope i Kefisosa. Liriope, zwyczajem mitologicznych rodziców, udała się do ślepego wieszcza Tejrezjasza, by ten powiedział jej, czy syna czeka długie życie. Odpowiedź była dziwna i tajemnicza: otóż Narcyz będzie żył długo, jeśli siebie nie pozna. [...] Przystojny Narcyz miał wiele adoratorek – wśród nich słynną nimfę Echo, pozbawioną własnego głosu przez gniewną Herę – ale żadnej z nich nie pokochał, na żadną nie zwrócił uwagi. Wolał biegać po lasach i polować; miłość go nie interesowała. W końcu jedna z kobiet, wstrząśnięta odrzuceniem przez młodzieńca, wezwała na pomoc straszliwą Nemezis: niech Narcyz zakocha się w kimś, kto nie odwzajemni jego uczucia! Nemezis wysłuchała prośby wzgardzonej kochanki i powiodła Narcyza do źródła. Ten spojrzał w wodę, po raz pierwszy się zobaczył (jak to, pytasz: przeżył tyle lat, nigdy siebie nie widząc? I masz rację, że się dziwisz!) i z miejsca zakochał się w swoim odbiciu. A ponieważ odbicie nie istniało naprawdę, nie mogło pokochać Narcyza. Młodzieniec siedział więc, wpatrując się w wodę, nie polował, nie biegał po lasach; często za3 Św. Stanisław Papczyński, Testament drugi, p. 9, w; Św. Stanisław Papczyński, Pisma zebrane, PROMIC - Wydawnictwo Księży Marianów MIC, Warszawa 2016, s. 1327.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==