W charyzmatycznej misji

103 i kształtowaniu w mocy Jezusowego daru, jakim jest Duch Święty, wychodzą oni naprzeciw coraz większym potrzebom ludzi żyjących w strukturach niosących niebezpieczeństwo obłędu, a przynajmniej w poważny sposób zaburzających prawdziwą naturę człowieczeństwa i stworzenia, jakie ich otacza. LGBTQ z wielokrotnymi dodatkami po Q, zdaje się być signum tego procesu. Mnóstwo wielkomiejskich a nawet małomiasteczkowych singli, samotnych dziewczyn (kobiet) goniących za indywidualną karierą, chłopców przypominających nigdy niedojrzewających trutniów, uzależnionych od „szklanej pogody” gadżetów, staje się w jakiejś mierze reprezentantami zatomizowanego społeczeństwa. Z wnętrza alternatywnego, elektronicznego półświatka wydobywają oni odarte ze czci ludzkie ciała, awatary naznaczone orgią emocji, pod którymi ukrywają się indywidua pretendujące do quasi-intelektualnego dyskursu, który ma się rozegrać w wersji mini – czyli w stu kilkudziesięciu znakach, którym w sukurs podążą sweet-foty, screeny, gify itp., itd., a wszystko w celu podjęcia najbardziej palących dyżurnych tematów, w których absolutnie każdy może się wykazać jakąś intuicją, z rzadka rzetelną wiedzą, nie biorąc przy tym w zasadzie żadnej odpowiedzialności za ferowane wpisy i ich treści. Otoczenie siecią to też przyczynek wpływający na kształtowanie odpowiedzialnych bądź nieodpowiedzialnych postaw, również w gronie zakonników. Na co zatem warto zwrócić uwagę w duszpasterskim rozeznaniu, żeby kształtować w powierzonych nam osobach odpowiedzialność, wartość wielorako dzisiaj narażoną na skuteczną destrukcję? Trzeba zauważyć, że nasza kultura lubuje się w transferowaniu ryzyka na innych. Celem tego zabiegu jest unikanie odpowiedzialności. Takie postępowanie rodzi społeczeństwo ludzi niezdolnych do podjęcia ryzyka. Znakomicie analizuje ten problem Rafał Ziemkiewicz, przywołując obraz z powieści Powrót z gwiazd, w której jej autor, Stanisław Lem, mówi o ludziach, których „poddaje się chemicznej „betryzacji”, zabiegowi, który pozbawia ich agresji. Dzięki temu zlikwidowano wojny, przestępczość i wiele innych problemów dręczących od wieków ludzki gatunek, ale przy okazji zanikła też wszelka ciekawość, chęć zdobywania, dokonywania odkryć, stawiania sobie wyzwań i ponoszenia ryzyka w imię jakichkolwiek wyższych wartości”.2 Jak zatem opisalibyśmy fenomen pod nazwą „ryzyko”, które zakłada podejmowanie decyzji, od których nie da się oddzielić odpowiedzialno2 Rafał Ziemkiewicz, Strollowana rewolucja, Fabryka Słów, Lublin–Warszawa 2021, s. 211.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==