Steponas Matulis new version

92 Steponas Matulis MIC pierwszą i najlepszą formułą życia apostolskiego. Świętość dla apostoła przyrównuje do oleju dla lampy, gdy jego brakuje, lampa nie świeci 280 . W dalszym ciągu następują stronice Dziennika tchnące płomienną mi- łością Boga, dusz, Kościoła, niczym nieograniczonym, wszechstronnym duchem ofiary. Oto urywek: „Hasłem moim niech będzie: we wszystkim szukać Boga, wszystko czynić na większą chwałę Bożą, we wszystko wnosić ducha Bożego, wszystko przepajać duchem Bożym. Bóg i Jego chwała niech się stanie ośrodkiem całego mojego życia, osią, dokoła któ- rej mają się obracać wszystkie moje myśli, uczucia, pragnienia i czyny. Chwała Boża i zbawienie dusz! Czyż może być jakaś inna sprawa wyższa i wznioślejsza? Czyż nie należałoby, czyż to nie jest rzecz godna, abyś- my dla tego celu poświęcili wszystko, co tylko mamy: czas, majątek, zdolności i ostatnie tchnienie?” 281 . W innym jeszcze miejscu czytamy: „Święty Kościele katolicki, prawdziwe Królestwo Chrystusowe na zie- mi, najgorętsze moje ukochanie! Jeślibym ciebie zapomniał, niech bę- dzie zapomniana prawica moja. Niech przyschnie do podniebienia język mój, jeślibym na cię nie pamiętał, jeślibym ciebie nie uważał za najmilszą Matkę moją, za największą pociechę moją. «Jeślibym cię zapomniał, Je- ruzalem, niech zapomniana będzie prawica moja! Niech przyschnie ję- zyk mój do podniebienia mego, jeślibym na cię nie pomniał, jeślibym nie położył Jerozolimy na początku wesela mego!» (Ps 136, 5-6). Niech ten okrzyk będzie ustawicznym wołaniem mego serca. Daj to, Boże, byśmy zostali porwani tą jedyną wielką myślą: dla Kościoła pracować, znosić trudy i cierpienia, tak się sprawami Kościoła przejmować, aby cierpienia, troski i rany Kościoła były naszymi troskami, cierpieniami i ranami ser- ca; byśmy porwani tym jednym pragnieniem, niczego tu na ziemi się nie spodziewali, niczego nie szukali, żadnej innej zapłaty nie oczekiwali, lecz tylko tego pragnęli, by życie swoje poświęcić Bogu i Kościołowi, zedrzeć się i zużyć w pracach, uciskach i walkach dla Kościoła; byśmy mieli to wielkie męstwo, aby żadnych przeszkód ze strony świata i jego potęg się nie lękać, żadnej bojaźliwości się nie poddawać 282 , lecz iść odważnie do 280 Tamże, 22 października 1910; 5 lutego 1911. 281 Tamże, 14 października 1910. 282 Pisze w czasie prześladowań rosyjskich.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==