339 aneksy sierot i wdów, utrzymywał własnym kosztem szkółkę przy kościele w Irkucku dla ubogiej dziatwy wygnańców, sam pełnił w niej obowiązki nauczyciela i wespół z kilkoma rodakami (M., D., G., K. etc.), wychowywał młode pokolenie na pożytecznych i cnotliwych obywateli kraju rodzinnego. Obok tego wszystkiego starał się szczerze o umoralnienie ludzi starszych wiekiem, propagując między nimi zasady wstrzemięźliwości i trzeźwości, a nadto nalegał na konieczność zaniechania zabaw karcianych i uczęszczania do piwiarń, winiarń etc. Trunki i karty były według jego zdania istną plagą społeczeństwa, początkiem wszystkiego złego i źródłem nieszczęść jak rodzinnych, tak i społecznych; to też sądził, że pierwszym obowiązkiem duchowieństwa naszego jest walczyć słowem i przykładem z tymi chorobami obrzydliwymi, a tak zakaźnymi. „Nie politykować – powiadał – nie mędrkować, nie fanatyzować, nie hodować opasłych brzuchów i policzków bachusowych, nie błyszczeć sajetą i atłasami, lecz świecić umiarkowaniem, cnotą wszelką, rządzić się miłością, tolerancją, moralnością, obywać się bez gospodyń, być dla wszystkich przykładem żywym, oto drogowskaz – mawiał – dla duszpasterzy naszych”. Ulżyć cierpieniom, mieć serce dla wszystkich nieszczęśliwych, zaszczepiać w umysły ludzkie potrzebę miłości bliźniego, uszanować wszędzie człowieka w człowieku, bez względu na jego wyznanie religijne czy polityczne przekonania, pomagać w rozwoju myśli i uczuć liberalnych, dawać z siebie samego przykład poświęcenia, skromności, wyrzeczenia się uciech światowych i rozkoszy życia, wykonywać ściśle śluby ubóstwa, czystości i łagodności Chtystusowej – takimi były zasady, którymi się rządził i kierował w życiu proboszcz irkucki. W tych niewielu wyrazach starałem się przedstawić księdza Szwermyckiego takim, jakim go widzieliśmy, gdy był w sile wieku, wśród działalności swojej pożytecznej i szla-
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==